wtorek, 27 maja 2014

Szare dni ~ rozdział 4

                   Następnego ranka było tak samo szaro i ponuro, jak poprzedniego dnia. Za oknem szalał gęsty deszcz, oblewajacy szybę niemal jak bezbarwna farba. 
W Wielkiej Sali panował melancholijny nastrój. Każdy był  ospały przez ponurą pogodę i nikomu nie chciało się nic robić.  Kasztanowłosa leniwie jadła śniadanie. Prawie przez całą noc nie zmrużyła oka. Wczoraj po interwencji jej i Rona oraz później profesor McGonagall, musiała dokładnie opisać dyrektorowi i Snape'owi całą sytuację. A do tego dzisiaj miała także napisać szczegółowy raport ze swojego dyżuru. O wczorajszym incydencie wiedzieli tylko Ślizgoni i garstka Gryfonów. Jednak wieści miały się szybko rozejść.
- Jednego w tym wszystkim nie rozumiem - zaczęła nagle Ginny z nad miski z owsianką.  Hermiona zeszła dzisiaj do Wielkiej Sali w jej towarzystwie. - Przecież Dumbledore zawsze wiedział, gdy w szkole ktoś był dręczony i to przerywał...
Hermiona zmarszczyła czoło, po czym rozglądnęła się na boki. Gdy upewniła się, że Lavender beztrosko gawędzi z Parvati wyrzuciła ze siebie cicho:
- Dumbledora nie było w szkole.. Wezwała go dopiero pani profesor... Myślę, że załatwiał sprawy związane z Zakonem Feniksa.
- Możliwe, dyrektor ma wiele na głowie i do tego ta Umbridge, która robi same problemy - syknęła wściekle rudowłosa.
Gdy kasztanowłosa opuszała salę w towarzystwie siostry Rona, Ślizgoni patrzyli na nie lodowatym wzrokiem. Spojrzała w tamtym kierunku i zobaczyła Parkinson zawieszoną na ramieniu Dracona. Gryfonka prychnęła lekceważąco...
                                                         


***



- Przez tą szlamę dostaliśmy dwumiesięczny szlaban u Snape'a i McGonagall, do tego odjęto Slytherinowi 50 punktów!
Większość Ślizgonów z piątego roku słuchała  z uwagą słów Notta. Chłopak opowiadał podczas śniadaniu o tym, jak przeszkodzono mu w zastraszeniu Krukona. Jego towarzysze słuchali go  z bladymi twarzami. Do wyjatków należał Draco i Blaise. Na nich nigdy podobne historyjki nie robiły wrażenia, co innego gdyby mówił to śmierciożerca z piekła rodem. 
Lider Slytherinu słuchał ze znużeniem swojego kolegi. Z twarzy nie mógł mu zejść lekceważący uśmiech. Co prawda, nawet lubił  nękać innych z Teodorem, ale śmiać mu się chciało,  gdy dowiedział się, że nieobliczalna Granger pokrzyżowała mu plany. Czuł coś w rodzaju satysfakcji. Lubił patrzeć na niezadowolenie i ubolały wygląd innych.
- A ty, Draco? Co o tym myślisz? - spytał go MaStrong. 
Wszyscy spojrzeli na zniesmaczonego blondyna. Oczywiste było to, że jego zdanie było tu najważniejsze i każdy chciał zaimponować arystokracie swoim okrucieństwem. Draco nieśpiesznie przeniósł swój wzrok na Pete'a.
- Uważam, że była to najgorzej zaplanowana akcja - powiedział spokojnie jednak jego oczy płonęły. Rzadko okazywał swój gniew - Jesteście totalnymi idiotami, daliście się złapać jakimś narwanym prefektom - skarcił ich, świetnie się przy tym bawiąc. - Krukon nie wykonał mojego polecenia na czas i miał zostać ukarany, a wy tym czasem sami się wkopaliście.
Grupka Ślizgonow spojrzała na Notta i MaStronga z wyrzutem. Wszyscy zgodzili się z chłopakiem, gorliwie potakując przy tym głowami. Malfoy zlecił im zastraszenie chłopaka, bo mu podpadł. Naturalnie dwójka Ślizgonów nie przyznała się do tego przed Radą nauczycielską, gdyż wtedy dostaliby dużo gorszą nauczkę od Dracona. Chłopak nie zwracając uwagi na rozdrażnione twarze kolegów i opierającą się o jego ramię Pansy, wstał od stołu. Zarzucił  sobie torbę na ramię i wyszedł z Wielkiej Sali dumnie się przy tym prostując. Nie chciało mu się słuchać ględzenia Ślizgonów o tym, jacy to oni są nieszczęśliwi. Udał się pod klasę obrony przed czarną magią.





***




             Przedstawiciele Slytherinu patrzyli za swoim Liderem, gdy opuszczał pomieszczenie.
- Cieszcie się, że Draco wam nie przywalił za to, że źle wypełniliście jego żądanie - zauważył rozważnie jeden Ślizgon. 
Nott poczerwieniał ze złości.
- A co niby mógłby nam zrobić?! To nie nasza wina...
- Owszem, mógłby wam przywalić - odezwał się Zabini z krzywym uśmiechem. - I to wasza wina, mogliście kogoś postawić na czatach.
Nagle MaStrong zaśmiał się kpiąco.
- Zrobimy Malfoyowi niespodziankę - odpowiedział, widząc pytające spojrzenia kolegów - Udowodnimy mu, że potrafimy być niebezpieczni.
- Co masz na myśli? - spytał Teodor zbity z tropu.
- Złapiemy tą szlamę, gdy nie będzie przy niej Pottera i Weasleya, po czym
odwdzięczymy się jej za to, jak nas ośmieszyła - skończył z mściwym uśmiechem.
- Ooooo, taaak - ucieszyła się Pansy. Nie znosiła Hermiony, między innymi za to, że była mądra i ładna, ale co najważniejsze za to, że była Gryfonką- Przekona się, że ze Slytherinem się nie zadziera.
- Pokażemy Draconowi jacy możemy być bezlitośni - rzekł Nott z triumfem. Widząc nieprzekonane miny młodszych Ślizgonów, rzucił do nich sucho:
- Jeżeli Malfoy dowie się o tym zbyt wcześnie lub jeżeli ktokolwiek inny się o tym dowie, to nie zawaham się rzucić na was klątwy!




***

   
     
                 Podczas dwóch godzin zaklęć ćwiczyli i przypominali sobie zaklęcia przywołujące, które według profesora Flitwicka na pewno znajdą się wśród pytań egzaminacyjnych. Hermiona z jak największą uwagą chłonęła każde jego słowo. Maleńki profesor zaklęć jak zwykle przycupnął na stosie książek, bo inaczej nie byłoby go widać zza katedry. A na zakończenie lekcji zadał im mnóstwo pracy domowej. Na transmutacji było tak samo, jeśli nie jeszcze gorzej. Profesor McGonagall oświadczyła z groźną miną,  że jeżeli nie przyłożyłą się do nauki, bez mnóstwa ćwiczeń i bez rzetelnej wiedzy, to nie zdadzą sumów. Harry, Ron i Neville słuchali jej ze zmartwionymi minami. Na dalszej części lekcji przerabiali zaklęcia powodujące znikanie i tylko Hermionie udało się tego dokonać za trzecim razem, przez co jako jedyna nie dostała pracy domowej. 
Było zimno i wietrznie,  kiedy schodzili trawiastym zboczem ku chatce Hagrida. Na szczęście deszcz przestał już padać. Profesor Grubbly-Plank czekała  już na uczniów.  Zaledwie trójka Gryfonów doszła do stołu,  a za ich plecami rozległ się wybuch śmiechu. Kiedy się odwrócili zobaczyli Dracona Malfoya w otoczeniu jego wiernych Ślizgonów. Najwyraźniej powiedział coś bardzo śmiesznego,  bo Crabbe, Goyle Parkinson i reszta zaśmiewali się nadal, kiedy już stanęli koło stołu.  A ponieważ patrzyli przy tym na Harry'ego, nietrudno było odgadnąć powód tej wesołości.  Profesorka warknęła coś do nich, aby zamilkli i wskazała na wiązkę gałązek leżących na stole. Ręka Hermiony wystrzeliła w górę. Za jej plecami Malfoy głośno prychnął. Gałązki nagle podskoczyły i okazało się,  że są to drzewiaste stworzonka z długimi kończynami. Większość dziewczyn krzyknęła z przerażeniem. Hermiona wzniosła oczy ku niebu.
- Dziewczęta, proszę nie krzyczeć! - skarciła je Grubbly-Plank, rzucając patyczkowym stworkom korniki, po czym skinęła głową na Hermionę.
- To nieśmiałki - odpowiedziała. - Są strażnikami drzew, zwykle żyją na drzewach, z których robi się różdżki.
- Pięć punktów dla Gryffindoru - oznajmiła nauczycielka. - Więc kiedy potrzebujemy liści lub drewna z jakiegoś drzewa, na którym żyje nieśmiałek warto podrzucić mu parę korników. Podzielę was teraz na dwuosobowe grupy, weźmiecie jednego nieśmiałka i narysujecie jego szkic, a następnie podpiszecie części jego ciała. Nie bójcie się, są niegroźne. Po chwili już cała klasa była podzielona na dwuosobowe grupki. Ku wielkiemu niezadowoleniu Hermiony profesorka przydzieliła ją do Malfoya. Kobieta była nowa w szkole i chyba jeszcze nie zrozumiała, że Ślizgon i Gryfonka w grupie to naprawdę tragiczny pomysł. Spojrzała z zazdrością na Harry'ego, który tworzył parę z Fay Dunbar i Rona, który był z Parvati. 
Draco w żaden sposób nie zareagował na wiadomość,  że ma pracować z Gryfonką. Najprościej w świecie zignorował jej osobę. A tak naprawdę w duchu był wściekły, że został tak znieważony. On ma pracować ze szlamą?
Za to chyba jako jeden z niewielu Ślizgonów nie był na nią zły za to, że razem z Weasleyem przyłapali jego kolegów na gorącym uczynku. Uświadomiła mu tylko, że to cioty, które nie potrafią poradzić sobie z najłatwiejszym zadaniem. 
Dziesięć dwuosobowych grupek stało przy osobnych stolikach w niewielkich odległościach od siebie. Arystokrata obserwował Gryfonkę, gdy kładła na stole nieśmiałka i zastanawia się od czego zacząć. Malfoy nie byłby Malfoyem, gdyby nie obraził kasztanowłosej, więc właśnie tak zrobił. Zaczął krytykować ją, że zbyt wolno pracuje, a z kolei sam nic nie robił. Gdy chłopak powiedział, że  dziewczyna nie dorównuje mu w zdolnościach, wówczas Hermiona wrzasnęła na niego tracąc całą cierpliwość.
- Do cholery, Malfoy! Mógłbyś mi pomóc zamiast mnie obrażać. Nie będę za ciebie odwalała całej roboty, ty idioto!
Grubbly-Plank słysząc zbulwersowaną Hermionę kazała się jej uspokoić, natomiast Draconowi powiedziała, że jeżeli nie zacznie współpracować z dziewczyną, to dostanie Trolla.
 Ron obserwował całą sytuację z oddali. Był gotowy przywalić Malfoyowi gdyby znów zwyzywał jego przyjaciółkę. Natomiast Draco popatrzył tylko kpiąco na nauczycielkę, która właśnie podeszła do Neville'a i zaczęła udzielać mu jakiś wskazówek. Kasztanowłosa pomyślała, że Draco faktycznie się zmienił; już dawno nie słyszała, żeby odpyskował jakiemuś profesorowi, gdy go upomniał, jak to kiedyś robił. Teraz raczej rzucał kąśliwe uwagi. Ach, ci arysokraci i ich kultura!
Blondyn  pochylił się tylko nad stolikiem zatrzymując twarz na wysokości twarzy Hermiony i powiedział do niej cicho z groźnym błyskiem w oczach:
- Nie tak ostro, Granger. Chyba nie chcesz powtórki z rozrywki...
Po czym wrócił do wcześniejszej pozycji. Dziewczyna doskonale zrozumiała sugestię arystokraty. Mimowolnie przeszedł ją dreszcz na przypomnienie sobie owej sytuacji w lochach...
- Nie boję się ciebie -powiedziała cicho, jakby chciała przekonać samą siebie. 
Draconowi nie uszedł ten fakt uwadze i zaśmiał się tylko szyderczo. Nieoczekiwanie złapał małe, leśne stworzonko z wyłupiastymi oczami, umożliwiając Hermionie puszczenie nieznośnej istoty, która podrapała jej ręce do krwi, gdy próbowała jednocześnie je utrzymać i namalować. Kasztanowłosa mimo wszystko posłała chłopakowi wdzięczne spojrzenie za to, że w końcu zaczął z nią współpracować.  Zapomniała o krótkiej wymianie zdań ze Ślizgonem i zabrała się za szkicowanie płaskiej głowy nieśmiałka. Chłopak obserwował dziewczynę z zainteresowaniem. Czuł coś niezrozumiałego, widząc skupiony wzrok Gryfonki, jej precyzyjne ruchy drobnej dłoni, ten lekki uśmiech na twarzy, gdy stworzenie próbowało go ugryźć. Nie wiedział czemu nie mógł oderwać wzroku od niej wzroku.
Wkładała tyle zamiłowania i pasji w to, co robiła. Naprawdę znała się na rzeczy. Jej kasztanowe włosy sterczały jej na wszystkie strony przez wilgotność powietrza, ale dziewczyna nie zwracała na to uwagi. Draco pomyślał, że z puszystymi włosami wygląda lepiej; nadawały jej specyficzności i zadziorności. W sumie to Granger nigdy nie miała przylizanych włosów, tak jak większość dziewczyn, które nakładały masę używek. Przeszło mu przez myśl, że Hermiona Granger jest bardzo naturalna. Ale co z tego, skoro nie była szczególnie ładna? Zazwyczaj przypominała zwykłą kujonicę, a czasami...Chłopak w porę przerwał swoje myśli.
Z kolei Hermiona, gdy podniosła wzrok z wielkim zdziwieniem zobaczyła, że Draco na nią patrzy. Nie dała jednak po sobie poznać jak bardzo ją to dekoncentrowało i rozpraszało. Była ciekawa o czym chłopak myśli skoro gapił się na nią tak natarczywie. Chciała mu powiedzieć, żeby przestał ją obserewować, ale nie zrobiła tego. Malfoy i tak pewnie by jej nie posłuchał, a do tego  na sto procent odpowiedziałby jej chamsko. Do końca lekcji nie podniosła wzroku. Budowa nieśmiałka była bardzo skomplikowana, a poza tym bała się, że jak spojrzy na Dracona to zobaczy w nich ogromną niechęć czy też wstręt, spowodowany jej osobą.
 Po 40 minutach Gryfonka skończyła. Była dumna ze swojego rysunku, w duchu liczyła, że dostanie W. Zamarła, gdy spojrzała na Ślizgona. Chyba pierwszy raz w życiu Draco Malfoy patrzył na nią w inny sposób. W jego oczach pierwszy raz nie zobaczyła tego chłodu, tej pustki. Stała przez chwilę w szoku wyraźnie nie wiedząc skąd ta zmiana. Jednak bardzo szybko doszła do wniosku, że mało ją to obchodziło. Złapała nieśmiałka z zamiarem oddania go profesorce opieki nad magicznymi stworzeniami. Przypadkiem musnęła rękę Ślizgona. Zarumieniona wzięła od niego stworzonko i odeszła bez słowa. Draco patrzył na nią z nieodgadnionym wyrazem twarzy. 
Granger znowu się zarumieniła. I do tego dotknęła go niechcący, a on nawet nie powiedział, że ubrudzi się szlamem czy coś w tym stylu. Zapomniał jednakże o tych rozmyślaniach, gdy podeszli do niego Ślizgoni.
- Współczuję ci, Draco. Musiałeś być z tą pokraką Granger - powiedziała Pansy obrzucając dziewczynę nieprzyjemnym spojrzeniem.
  - Ta... Doskonale zdaję sobie z tego sprawę - mruknął Malfoy, po czym pośpiesznie zmienił temat.
 Udał się z resztą w stronę zamku, intensywnie nad czymś rozmyślając... Czemu do cholery, dziewczyny rumienią się bez przyczyny?




***



                     Gryfonka przechadzała się pustymi korytarzami Hogwartu. Od czasu do czasu, upominała postaci w obrazach; były bardzo głośno, a przecież od dwóch godzin panowała cisza nocna. Ron nie towarzyszył jej dzisiaj, wyznaczono do tego Erniego. Chłopak jednak nie przychodził od 10 minut. Hermiona zaczynała wątpić, czy Puchon w ogóle się zjawi, gdy nagle usłyszała czyjeś kroki. Odwróciła się i jakie wielkie było jej zdumienie, kiedy zobaczyła przystojnego blondyna, w szacie szkolnej; Dracona Malfoya.
- Co ty tu robisz?- pisnęła głośno.
 Chłopak zatrzymał się trzy metry przed nią i obrzucił ją nieprzyjaznym spojrzeniem.
- Pełnię dyżur, Granger...
- Sama się tego domyśliłam, ale...
- Domyśliłaś się?A jednak, nie jesteś taka głupia, na jaką wyglądasz -Malfoy uśmiechnął się kpiąco, widząc bulwers Hermiony.
- Och, właśnie się dowiedziałeś, że jedna z najlepszych uczennic Hogwartu, tak naprawdę nie jest głupia. News tygodnia - odparła sucho, po czym spytała:
- Gdzie jest Ernie?
Draco wzruszył  ramionami.
- Chciał się ze mną zamienić. Uznałem, że to świetna okazja, żeby się nad tobą poznęcać - zdradził spokojnym głosem.
Kasztanowłosa prychnęła pod nosem, tym samym stwierdzając, że gardzi wszystkimi nadętymi arystokratami. Skrzyżowała ręce na piersi i popatrzyła z powątpiewaniem na chłopaka, który wyprostował się dumnie widząc jej bojową postawę.
 - Niech zgadnę, za chwilę przyjdzie twoja tępa laska Parkinson i ...-
Gryfonka jednak nie skończyła swojej wypowiedzi, bo zdumiony Draco zachłysnął się powietrzem.
- Moja laska, Granger? - spytał ją z wyrzutem, jakby właśnie rzuciła na niego najgorszą obelgę. 
Chłopak miał już serdecznie dość natarczywej Ślizgonki, ale gdy usłyszał, że ktoś sugeruje, że są parą,  nie potrafił, ukryć swojego zdziwienia. Doskonale zdawał sobie sprawę, z tego, że Pansy jest dość pustą osobą. Choć z drugiej strony nie raz zaskoczyła go swoim sprytem i mądrością. Praktycznie prócz obrażania innych i spraw Domu Węża, nie miał z nią żadnych tematów. Może czasem lubił, kiedy go przytulała, ale w życiu nie zgodziłby się na nic więcej. - Nawet, gdyby Parkinson była ostatnią kobietą na ziemi, to bym z nią nie chodził.
Hermiona patrzyła z  zdezorientowaniem na Ślizgona.
- No, ale przecież, ona ciągle się do ciebie klei, a dzisiaj na śniadaniu prawie dusiła cię swoimi rękami...- wyrzuciła ze siebie z niezrozumieniem. 
Draco już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, gdy nagle zamilkł. Popatrzył bystro na Gryfonkę, a na jego ustach pojawił się specyficzny uśmieszek.
- Czego ja się tu dowiaduję, Granger - zaczął tajemniczym głosem, podchodząc bliżej do zbitej z tropu dziewczyny. - Wychodzi na to, że bardzo interesuje cię moje życie uczuciowe. Nie sądziłem, że aż tak bardzo ciebie pociągam skoro, zapisujesz w pamięci zachowanie Pansy.
Kasztanowłosa spłonęła rumieńcem, 
 do tego stanął blisko niej, zaglądając w jej orzechowe oczy.
- Wcale cię nie obserwuję, Malfoy! Nie schlebiaj sobie - powiedziała stanowczo. Zadarła głowę do góry i trafiła wzrokiem na rozbawione, szare oczy.
Chłopak nic nie mówił przez chwilę. Upajał się zdenerwowaniem Gryfonki, do tego nieco zawstydzonej i nastawionej bojowo. Hermiona zamarła, gdy chłopak pochylił nad nią swoją głowę z grzywą blond włosów.  Poraziła ją jego bliskość i bladość skóry. Mogła policzyć plamki w szarych oczach Malfoya. Ucieszyła się, gdy nie zobaczyła, w nich chłodu, tylko jakąś specyficzną iskierkę czegoś, czego nie potrafiła pojąć.
- Podobam ci się, Granger. Musisz to przyznać - szepnął cicho, po czym znacznie się od niej odsunął.
  Z satysfakcją patrzył jak na twarzy Hermiony pojawia się wyraz niedowierzania i złości. Dziewczynie nie chciało się tłumaczyć, że przez przypadek zobaczyła go z Parkinson. Odwróciła się na pięcie i zaczęła iść w innym kierunku. Według niej Malfoy bawił się zbyt dobrze. On niby ma się jej podobać?! Chłopak pozbawiony zasad moralnych... To znaczy jakichkolwiek zasad. Chyba coś pomieszało mu się w tym ślizgońskim łbie. Wiedziała, że był to tylko durny żart, ale nieźle ją rozłościł. Nim zdążyła zniknąć z zasięgu wzroku Ślizgona krzyknął za nią:
- A ty dokąd? Miałem zamiar się z tobą zabawić.
Kasztanowłosa przystanęła raptownie i spojrzała na oddalonego Dracona.  Jej irytacja osiągnęła jeszcze wyższy poziom, jeśli było to w ogóle możliwe.
- Słucham?- wykrztusiła ze siebie. Blondyn zrozumiał, że Gryfonka inaczej zinterpretowała te słowa. Parsknął niepohamowany  śmiechem. Hermiona z pogardą patrzyła na ten nagły przypływ wesołości. Już miała odejść, gdy wreszcie się uspokoił.
- Wiedziałem, Granger! Myślisz tylko o jednym - skarcił ją z nutką rozbawienia w głosie.- Chciałem ci zaproponować, oczywiście gratis, żebyś skorzystała z naszej sali tortur w podziemiach - wytłumaczył, po czym dodał zachęcająco:
- To naprawdę świetna zabawa.
Hermiona wzniosła oczy ku niebu, tym samym wyrażając  swoją dezaprobatę.
- Uwierz mi, Malfoy, twoja obecność zastępuje mi największe katusze.
Odwróciła się i odeszła z gracją godną baletnicy. Draco stał przez chwilę w miejscu z zdezorientowanym wyrazem twarzy. Ta Gryfonka zaskakiwała go coraz bardziej.




***



                       Hermiona chodziła po korytarzach przypatrując się każdej zbroi, każdemu obrazowi i każdej rzeźbie. Wygląd zamku bardzo jej się podobał. Budził w niej pozytywne jak i tajemnicze odczucia. Podziwiała staromodny wystrój Hogwartu. Przypomniał się jej, jeden z mugolskich filmów o księżniczkach i szlachcie. Ten zamek był jednak dużo większy i miał w sobie specyficzny urok. 
Dziewczyna westchnęła. Nie powinna w ogóle rozmawiać z Malfoyem. Nie chodziło tylko o to, że ucinała sobie pogawędki, zamiast porządnie przyłożyć się do swojego obowiązku. Martwiło ją to, co czuła, gdy Ślizgon był obok, jakby ożywienie i zainteresowanie. Wiedziała natomiast, że potyczki słowne, które powinny ich wkurzać, po prostu w niewielkim stopniu sprawiały im radość. Wprawdzie była zła na Malfoya, ale to nie miało porównania ze złością, podczas ich kłótni, w których uczestniczył Harry i Ron. Gdy byli sami, stawał  się mniej wyrafinowany i najzwyczajniej w świecie droczyła się z nim, nie czując przy tym niechęci. Wręcz odwrotnie, chciała więcej. Przypomniała sobie te oczy; ta szarość, ten dołujący smutek i niechęć. Jednakże,  gdy byli razem, pojawiało się w nich coś jeszcze...Z rozmyślań wyrwało ją bicie zegara. Była dwudziestatrzecia, co oznaczało koniec warty. Teraz posterunek mieli przejąć wyłącznie profesorowie. Kasztanowłosa szła leniwie w stronę wieży, gdy nagle zza zakrętem wpadła na kogoś. Niechybnie by się przewróciła, gdyby nie czyjeś stalowe ramiona, które trzymały ją mocno, nie pozwalając tym samym na upadek Gryfonki. Hermiona podniosła wzrok i zarumieniła się napotykając rozbawione spojrzenie jej wybawcy; Dracona. Aby nie zatonąć w jego hipnotyzująctm spojrzeniu, wyswobodziła się pośpiesznie z ramion chłopaka.
- Mówiłem, że jestem taki boski, że na mnie lecisz - powiedział oskarżycielsko, uśmiechając się przy tym łobuzersko.
 Hermionie zaparło dech od tego uśmiechu, lecz nie dała tego po sobie poznać. Jednak na jej malinowych ustach zagościł uśmiech.
- Powiem to po raz kolejny, Malfoy. NIE SCHLEBIAJ SOBIE - skwitowała, podkreślając ostatnie zdanie. - A teraz idę spać - dodała obojętnie i wyminęła chłopaka, który nadal nią patrzył.
- Okropnych snów, Granger. - rzucił za nią. 
 Uśmiechnęła się pod nosem.
- Cóż za uprzejmość, Malfoy - powiedziała przez ramię - Ja zachowam pozory i nic ci nie powiem. Nim Ślizgon zdążył chociażby otworzyć usta Hermiona zniknęła zza zakrętem. Znowu odeszła i znowu powiedziała ostatnie słowo. Dracona jednak ten fakt nie wkurzył, uśmiechnął się jedynie i zszedł do lochów. Gdy szedł, na dworze rozpętała się burza i wichura. Błyskawice rozświetlały niebo, rozświetlone przez pioruny. Jeden zapewne trafił w jakieś drzewo na błoniach Hogwartu, bo ciszę przeszył ogromny huk, a szyby w oknach zadrżały. Nie było się jednak czego obawiać, gdyż zamek był chroniony czarami. Nie uspokoiło to postaci w obrazach, które przekrzykiwały się nawzajem, podczas gdy deszcz bębnił o szyby i dach, jakby chciał wedrzeć się do środka budynku. Malfoy jak schodził po schodach zobaczył jeszcze Filcha, który próbował uciszyć obrazy, grożąc im, że gdy tego nie zrobią, to je zdejmie. 
Draco dotarł do Kamiennej Ściany i wypowiedział hasło ,, Tępić szlamy''. Ściana się przesunęła. Znalazł się w Pokoju Wspólnym Domu Węża.  Z niskiego sklepienia jak zawsze zwisały na łańcuchach zielone lampy. Fakt, że pokój znajdował się pod jeziorem, pogłębiał jeszcze efekt zielonkawego oświetlenia. Chłopak minął obojętnie gustowne rzeźby, zdobione krzesła, wygodne fotele oraz bogato inkrustowane stoły, aby znaleźć się przy,ukrytym przed profesorem, barku i wyciągnąć z niego whisky. Zdziwił się, że w pomieszczeniu jest tylko paru Ślizgonów, których jednak szybko wygonił do dormitoriów. Widocznie Snape musiał tu być i wysłać wszystkich do siebie. Ich opiekun często składał im niezapowiedziane wizyty i sprawdzał, czy wszystko jest w porządku. Jednak bardzo rzadko na nich krzyczał, gdy coś nie grało. 
Blondyn rozsiadł się wygodnie w fotelu, wlepiając wzrok w sufit i pociągając przy tym spory łyk ognistej, prosto z butelki. Lubił wieczorem siedzieć samotnie z whiską w ręku i myśleć o wszystkim. Choć środki upajające rzadko mu towarzyszyły. Cenił ciszę i spokój. Teraz jednakże był myślami przy drobnej, kasztanowłosej Gryfonce. Nie wiedział czemu lubi przypominać sobie jej błyszczące, orzechowe oczy. W jakimś stopniu, dawało mu to spokój ducha. Zaśmiał się nagle gorzko, przypominając sobie, że to nic nieznacząca szlama, którą powinien tępić. O taak, taki jego los; gardzenie szlamami i uprzykrzanie życia innym. Wiedział, że będzie Śmierciożercą - to jedyna dobra droga w życiu...w przekonaniu jego ojca. No, cóż, w końcu całe życie jest niewolą. Należy więc pogodzić się z losem, jak najmniej ubolewać nad nim i chwytać każdą  chwilę i korzyść jaka się z nią łączy. 
Nadchodzi jednak taki czas, kiedy traci się całkowicie panowanie nad życiem.* I zaczyna rządzić w nim przypadek. W tym tkwi największy problem natury człowieka. Nigdy nie wiesz, co okaże się twoją słabością. Draco prychnął podsumowując te myśli, napił się jeszcze i wsłuchał się w odgłosy mrocznej burzy.



***


                Hermiona ze złością wyminęła Freda i Georga i po chwili wyszła z Pokoju Wspólnego Gryffindoru, ignorując tym samym pytanie zmartwionego Harry'ego, dokąd się udaje. Wprawdzie sama nie wiedziała gdzie zmierza, chciała tylko jak najszybciej opuścić Dom Lwa. Ten dzień był dla niej wyjątkowo ciężki. Zaczynając od tego, że zasnęła dopiero nad ranem, przez okropną burzę i praktycznie nie zmrużyła w nocy oka. Udało jej się dopiero zapaść w sen nad ranem, przez co spóźniła się na obronę przed czarną magią. Umbridge specjalnie ją przepytała. Gryfonka znała jednak ku  jej niezadowoleniu odpowiedzi na wszystkie pytania, ale i tak dostała zaniżoną ocenę, co tylko spotęgowało nienawiść do tej babki. Kasztanowłosa myślała gorliwie, co by tu zrobić,  żeby pokrzyżować plany profesorki i za wszelką cenę uczyć się także obrony w praktyce, a nie tylko z podręczników. Jak na razie nie mogła nic wymyślić. Do tego pierwszy raz w życiu zdążyło się jej źle przyrządzić eliksir snu. Zapomniała dodać kamienia księżycowego, dzięki czemu po zamieszaniu, mikstura chlusnęła jej na twarz. Ślizgoni tarzali się ze śmiechu po ziemi, a Snape z trumfującym uśmieszkiem odjął Gryffindorowi dziesięć punktów.  Później przez  połowę dnia musiała wysłuchiwać docinków przedstawicieli Slytherinu, które ciągle tyczyły się jej porażki na eliksirach. Na domiar złego na transmusji pomyliła formułki, dzięki czemu jej ślimak, który miał zniknąć stał się gigantyczny. A podczas obiadu jakaś pierwszoroczniaczka wylała na nią przypadkiem talerz gorącej zupy. Natomiast przed chwilą stoczyła zażartą kłótnię z bliźniakami. Testowali na młodszych Gryfonach Omdlejki Grylażyowe. Bladzi uczniowie leżeli przez to na podłodze nie mając siły wstać. Fred i George wyglądali jakby ich poraził piorun, gdy Hermiona zagroziła, że napisze do ich mamy informując o tym co robią. Nie wytrzymała napięcia i opuściła wieżę Gryfonów. Deszczowa pogoda nie poprawiła kasztanowłosej humoru, wręcz przeciwnie: wprowadziła ją w melancholijny nastrój. Chciała żeby ten dzień natychmiast się skończył, a tym samym prześladujący ją pech. Los jednak nie był taki łaskawy. Idąc w zamyśleniu nawet nie zauważyła, że coś jest nie tak. Zbliżała się kolacja, a ona szła opustoszałym korytarzem na siódmym piętrze. Gdyby nie jej złość może by wyczuła, że jest śledzona i może by usłyszała czyjeś kroki. Jednak, gdy się zorientowała było już za późno. Poczuła pulsujący ból na potylicy; ktoś uderzył ją mocno w tył głowy. Osunęła się na posadzkę tracąc przytomność. Natomiast jej oprawca zaciągnął ją do pustej sali, gdzie czekała reszta.
- No to zaczynamy zabawę z tą szmatą - powiedział jeden z obecnych, wyciągając różdżkę z kieszeni.

__________________________________
* cytat, Seneka Młodszy.

Przepraszam za błędy i za przekleństwo na końcu.
Myślę, że rozdział się Wam spodoba. Następny w piątek. Wybaczcie, ale  w tym tygodniu mam dużo na głowie. Proszę o komentowanie. Jak zauważyliście zależy mi na tym :). Życzę Wam miłego dnia.
/Nela

37 komentarzy:

  1. Koniec naj ! Do tego szła piosenka ,,Malfoy's Mission''
    Rozdział wyszedł Ci wyjątkowo dobrze :). Uśmiałam się podczas rozmowy Dracona i Hermiony. Fajnie, że złapali jakiś kontakt wzrokowy na opiece nad magicznymi stworzeniami :). Bez ogródek, fajnie to wszystko zespoliłaś w całość :). Wprowadziłaś coś nowego. Ach co też , to będzie z tą naszą Mioną? Chyba wiemy wszyscy kto ją uratuje! Przynajmniej mam nadzieję, że Malfoy. Zaintrygowałąś mnie także sposobem jak opisałaś pokój Węża i ten mroczny charakter. Nie znoszę Notta i MaStronga! och , co oni jej zrobią?? :(
    Jak zwykle , daj szybkoo rozdział. Akcja się rozkręca, a ty jesteś na wysokim stopniu :)).
    Całuję, pozdrawiam, czytam, życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięuję :), tak akcja powoli się rozkręca. Cieszę się, że tak bardzo Ci się spodobało :D. Kolejny rozdział w piątek. Niestety mam dużó na głowie w tym tygodniu, więc pojawi się on troszkę później niż reszta.

      Usuń
  2. Ech, chciałam pierwsza skomentować, ale Ari zawsze mnie wyprzedzi! :(( ale i tak ją kocham hehe :*. Bardzo , bardzo dobry. Jak wszystkie. Nie było żadnych literówek, jedynie zapomniałaś dać chyba spacji po dialogu. Co do dialogów to ich mało, ale fajnie, że dokładnie opisujesz sytuację. Nie wiem co ja mam ze swoją psychiką, ale tak się wzruszyłam , że sie pobeczałam, wstyd przyznać. Na tego bloga wchodzę codziennie i wypatruję rozdziałów. Muzyka dodaje to coś! Masz bogaty styl, więc pozdro ;*. Rozwaliłaś mnie tym :
    - A ty dokąd? Miałem zamiar się z tobą zabawić.
    Kasztanowłosa przystanęła raptownie i spojrzała na oddalonego Dracona. Jej irytacja osiągnęła jeszcze wyższy poziom, jeśli było to w ogóle możliwe.
    - Słucham ?- wykrztusiła ze siebie. Blondyn zrozumiał, że Gryfonka inaczej zinterpretowała te słowa. Parsknął niepohamowany śmiechem. Hermiona z pogardą patrzyła na ten nagły przypływ wesołości. Już miała odejść, gdy chłopak wreszcie się uspokoił.
    - Wiedziałem Granger! Myślisz tylko o jednym. - skarcił ją z nutką rozbawienia w głosie.-Chciałem ci zaproponować, oczywiście gratis, żebyś skorzystała z naszej sali tortur w podziemiach.-wytłumaczył, po czym dodał zachęcająco:
    - To naprawdę świetna zabawa.
    Hermiona wzniosła oczy ku niebu, tym samym wyrażając swoją dezaprobatę.
    - Uwierz mi Malfoy, twoja obecność zastępuje mi największe katusze.
    Odwróciła się i odeszła z gracją godną baletnicy. Draco stał przez chwilę w miejscu z zdezorientowanym wyrazem twarzy. Ta Gryfonka zaskakiwała go coraz bardziej.
    Malfoy był wyjątkowo przyjazny, ale to zajebiście, bo głupio by było gdyby nie żartowali.
    Co do ostatniego zdania! Jak mogłaś skończyć w takim momencie ?!!!! Jakim prawem ? :(( Jaa nie zasnę ( i nie dlatego, że mam naukę) tylko, że chcę wiedzieć co dalej. Ciekawa akcja, no na serio! Jestem spragniona więcej, masz megaa pomysły. Kocham Twoją twórczość :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze cię wyprzedzam, jestem lepsza, cóż zrobić. Ale Nela jest najlepsza!! :D

      Usuń
    2. Nie przejmujcie się, wszystko dobrze się skończy...Mniej więcej :)

      Usuń
  3. To wie każdy kretynko! Idź lepiej do nauki. To opowiadania dla wybranych, nie dla ciebie półmózgu :D
    Dobra spadam, i pozdrawiam (Nelę, nie ciebie Ari) a i pozdrawiam Jaspera :D.
    Piszesz coraz lepiej Nel :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, mam nadzieję, że faktycznie idzie mi to lepiej :))...Dzięki po raz setny :>.

      Usuń
  4. Nie spamujcie dziewczęta.
    Co do rozdziału to nie spodziewałam się, że Nott zemści sie na HERMI, ale tym mnie zaskoczyłaś :3 . Czytałam nie mogąc się doczekać co dalej, wiem, że szybko dodajesz rozdziały więć liczę na coś naprawdę świetnego :)
    Ten fragment ujął mnie najbardziej :
    . Teraz jednakże był myślami przy drobnej, kasztanowłosej Gryfonce. Nie wiedział czemu lubi przypominać sobie jej błyszczące, orzechowe oczy. W jakimś stopniu, dawało mu to spokój ducha. Zaśmiał się nagle gorzko, przypominając sobie, że to nic nieznacząca szlama, którą powinien tępić. O taak, taki jego los; gardzenie szlamami i uprzykrzanie życia innym. Wie, że będzie śmierciożercą, to jedyna dobra droga w życiu...w przekonaniu jego ojca. No, cóż, w końcu całe życie jest niewolą. Należy więc pogodzić się z losem, jak najmniej ubolewać nad nim i chwytać każdą chwilę i korzyść jaka się z nią łączy. Mianowicie, nadchodzi jednak taka chwila, kiedy traci się całkowicie panowanie nad życiem. I zaczyna rządzić, w nim pożądanie. W tym tkwi największy problem natury człowieka. Nigdy nie wiesz, co okaże się twoją słabością. Draco prychnął podsumowując te myśli, napił się jeszcze i wsłuchał się w odgłosy mrocznej burzy.
    I ty masz tylko 15 lat?! Inni Ci do pięt nie dorównują kobieto. Nie zmarnuj tego talentu.
    Pozdrawiam :)
    TWOJA oddana czytelniczka ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :), wiele dla mnie znaczy Wasza ocena :)

      Usuń
  5. Jest ! I w końcu coś się ciekawego wydarzyło! Mam dreszcze, błagam niech oni nic nie zrobią Hermionie :(. Ale Gryfonka pewnie pocierpi dla dobra sprawy <3. Dosadnie to wszystko ujełaś. Zazdro!
    Rozdział mnie zaszkokował i pozytywnie zaskoczył. Tak trzymaj, dołożyłaś coś od siebie :D. Jestem ciekawa jak przestawisz z Umbridge. Popracuj nad większą ilością dialogów.
    PS: Mówiłam, że kocham Twojego Malfoya ? <3
    Pozderki ! i WENAA !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;33, jasne, dialogów będzie więcej :)).

      Usuń
  6. Moje ulubione zdanie: "Wiedziała natomiast, że potyczki słowne, które powinny ich wkurzać, po prostu dawały im radość." A dlaczego? Ponieważ tak mi się właśnie zdarzyło samej. Jest genialnie,bardzo mi się podoba! Ta naturalność,dialogi...to początkowe,nieśmiałe początki zainteresowania się sobą,przemyślenia że tak naprawdę nie ma się pojęcia o tym drugim.Udało ci się!
    Mój ulubiony rozdział!!!! Super...i również brak mi słów.
    "Gdy była sama z Malfoyem, to stawał się on mniej wyrafinowany i najzwyczajniej w świecie droczyła się z nim, nie czując przy tym niechęci. Wręcz odwrotnie, chciała więcej. Przypomniała sobie te oczy; ta szarość, ten dołujący smutek. Jednakże, gdy byli sami, to pojawiało się w nich coś jeszcze..."
    określiłaś dokładnie to,co mi się kiedyś zdarzyło...zdarza..hust,hust.
    Draco też przeżywa małe zawirowania,ale przed miłością bronienie na dłuższą metę nie przejdzie,jak wiadomo.

    a co z Hermioną? Mam nadzieję że...pewien blondyn ją uratuję...haha
    Pozdrawiam
    życzę inspiracji i czasu...
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę wielkie dzięki :D. Miło mi, że Ci się spodobało i,że w jakimś stopniu odzwierciedla to Twoją historię ..:3. Tak poza tym jestem Ci bardzo wdzięczna za komentarz :)). Wiem, że nigdy nie będę wystarczająco dobra, lecz się staram :). Naprawdę uwielbiam Twojego bloga, jest taki inny niż wszystkie...<3

      Usuń
  7. Uwielbiam te ich docinki <3 Malfoy jednak przy niej zmienia się diametralnie ,a ten swój zły charakter zostawia tylko dla pozoru, gdy w pobliżu są jego ' koledzy". Coś mi się wydaje, że będzie strasznie zły o to jak urządzą Mionkę. Jestem bardzo ciekawa co jej zrobią i również się martwię... ale może przyjdzie Draco i ją uratuję :D Taki rycerz na białym koniu <3
    Czekam na kolejny rozdział i zapraszam do mnie;
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest w tym rycerzu na białym koniu :3. Już idę do Ciebie. DZIĘKI! <3

      Usuń
  8. Wow! Wow! Wow! Rozdział wspaniały. Taki nagły wybuch akcji jest naprawdę intrygujący. Szczególnie, że zakończyłaś w takim momencie, zostawiając nas na "głodzie". Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, gdzie liczę na uchylenie rąbka tajemnicy. Twój blog jest godny uwagi, warty polecenia.
    Pozdrawiam i życzę weny, Vik. A.
    ----------
    http://istnienie-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo Ci dziękuję !! :D. Fajnie, że ci się spodobało, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz, bo nie wiem czy kolejny rozdział mi wyszedł ;x. W piątym zostanie wszystko wyjaśnione :).

      Usuń
  9. DZIEWCZYNO! lecisz na całego, jestem chłopakiem, przyznaję i lubię dramione. Takie życie. Nie nawidzę słodkich opowiadań, w których Draco i Herm są razem w 3 rozdziale, lub jak Draco nagle zakochuje się w Herm. Ty ujęłaś to doskonale! Gdyby Hermiona była faktycznie z Draco to Rowling na pewno to by tak opisała! Jak wogóle można tworzyć coś takiego? Te przemśłenia Draco, nie lubiłem go, ale u ciebie nie sposób! Wątki nie skupiają się tylko na Herm i Draco tylko na ich lekcjach i codziennych rozmowach! Naprawdę! Nie mogę uwierzyć...To jest takie wiarygodne że....Z płytkich dramione ty robisz CUDO.
    DZIĘKI!
    ~~~Irtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło ;3. Dzięki :). Także mam nadzieję, że Cię nie zawiodę, jak i wszystkich ;)

      Usuń
  10. Jedno pytanko, ile planujesz zrobić rozdziałów, bo nigdzie nie znalazłam info na ten temat ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że będą trzy księgi : szósty rok, siódmy i ostatni :). Nie wiem ile będzie miała rozdziałów pierwsza księga. Szczerze to zastanawiam się jeszcze jak jakoś ubarwić fabułę. Chcę przedstawić zmiany w Hogwarcie i wszystko dokładnie opisać. Mam już obmyślony taki mój pomysł. Muszę jednak wszystko dopracować. Naprawdę nie wiem ile będzie rozdziałów. Zależy to też od długości rozdziałów ( od razu mówię, że rozdziały będą stopniowo dłuższe ). W każdym razie księgi odnoszą się jednego roku szkolnego. Spróbuję opisać zmiany zachowania i charakteru naszych głównych postaci. Rozważam też nad tym żeby stworzyć także akcję po wojnie. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Jak każdy wie, łatwiej jest powiedzieć, a trudniej zrobić. Mam też wiele nauki, wszystko zależy też od czasu. Osobiście to pisze w każdej wolnej chwili, ostatnio zaniedbuję trochę swoje obowiązki, ale cóż..Kocham pisać, kocham grę słów i tworzenie czegoś. Może mi to nie wychodzi, ale robię to bo to najprościej kocham. Od zawsze mnie to fascynuję i sądzę, że długo będę kontynuowała tą opowieść :3.

    OdpowiedzUsuń
  12. TOBIE TO NIBY NIE WYCHODZI? jakby tak było to bym nie czytała! Nie wiesz ile sprawiasz innym radosći :D, super, że będą dłuższe rozdziały! :D, wiem, że mnie nie zawiedziesz, a poza tym to dopiero początek :3, ale nie chwalę dnia przed zachodem słońca :D. Mimo to wszystko mi przypadło do gustu ! :) OOO trzy księgi <3 !

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdziały są coraz lepsze, tyle mogę powiedzieć.
    ~~Irtek

    OdpowiedzUsuń
  14. Pochłonęłam wszystkie rozdziały w piorunującym tempie, patrzę a tutaj nie ma dalszej części!
    Świetna Historia. Bardzo podoba mi się ten pomysł Ślizgonów. Mam nadzieję, że Malfoy uratuje naszą Hermionę z opresji.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://magiczne-listy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Wielkie dzięki, Twoja ocena bardzo wiele dla mnie znaczy :). Twojego bloga bardzo lubię i wchodzę na niego dość często :33.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozdział super! Jak mogłaś w takim momencie przerwać ?!?!
    Czekam na następny!
    Pozdrawiam i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dzięki :). Kolejny już w piątek :33

      Usuń
  17. O mój Boże!! <3333333333333333333
    DOSKONAŁY!!!!!
    JA PŁACZĘ..NIE NO NELA KC!

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział bardzo dobry,wciągający i aż chce się więcej,ale boje się o Mione.
    Mam nadzieje,że wybawca będzie miał blond włosy;p
    Pozdrawiam Kejtidzi;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezuu byle nic jej nie było :cc
    Bedzie bohater draco na 100% !! <3

    OdpowiedzUsuń
  20. No co za dupki. Oby Malfoy nagle pojawił się niczym "rycerz na białym koniu". Strach myśleć, skąd ja biorę te porównania.
    Jestem ciekawa od jakiego czasu piszesz? :)
    Pozdrawiam, Braknes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to, że tu weszłaś ! <3 Jestem zachwycona :* Fajnie, że pod każdym rozdziałem zostawiasz komentarz. Piszę od 2011 roku ale to były moje takie opowiadania i dotyczyły Zmierzchu, a Hp pisze od 2012 roku, ale dopiero w tym roku zaczęłam interesować się dramione i założyłam bloga :)
      Pozdrawiam ! :D

      Usuń
  21. Genialny! Boże dziewczyno, dlaczego zrobiłaś z Notta takiego kretyna? Uwielbiam go, ale po przeczytaniu tego rozdziału to mam ochotę go udusić. No i rozmowy między Draco, a Hermioną, najlepsze jakie do tej pory czytałam. Coś mi się zdaję, że Draco powoli się zakochuje w naszej gryfonce i to wzajemnością ;)
    Mam nadzieję, że nic się nie stanie Hermionie i że ktoś w porę ją uratuję!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kolejny mój komentarz. Będziesz miała mnie dość :) No cóż kochana akcja się rozkręca i powiem tak rozmowy Ślizgona z Gryfonką lepsze z odcinka na odcinek coraz bardziej ciekawe , zaciekłe. Iskierek coraz to więcej a Nott i jego kumple zachowują się rzeczywiście jak idioci jednak mam przeczucie iż jego wysokości nie spodoba się ich pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam rozmowy Draco i Hermiony, awww. Takie docinki są najlepsze i od razu przyspieszam z czytaniem, tak mnie wciągają. A Ślizgoni to banda idiotów, ale chyba nie jestem jedyna, która tak uważa :) Jestem ciekawa jak to wszystko rozkręcisz, bo nie powiem - zaintrygowałaś mnie.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Hohoho dzieje się :D
    Draco przygląda się Hermionie czyżby go zaciekawiła? I rumieni się przy nim no nieźle.
    Uwielbiam ich rozmowy i te docinki ;)
    Biedna Hermiona miała gorszy dzień w szkole... oby tylko nic złego jej nie zrobili

    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń