czwartek, 19 lutego 2015

Niepewność ~ rozdział 18

                  
                 W Pokoju Wspólnym Gryfonów panowała całkowita cisza. Cicho tykający zegar obwieszczał dwudziestą trzecią godzinę. W powietrzu unosił się słaby zapach cynamonu i lawendy. Zakurzone księgi leżały na drewnianym stole, pozostawione samotnie przez zapracowanych uczniów. Ogień w kominku prawie wygasał, powodując jeszcze  większy mrok w pomieszczeniu. Za oknem szalała prawdziwa burza śnieżna, przyprawiająca młodszych adeptów o zawroty głowy.
                  Można by rzecz, że pokój był kompletnie pusty, pomijając obecność dwóch, drobnych Gryfonek siedzących ciasno, w jednym z czerwonych, zadrapanych foteli. Po wizycie opiekunki domu, Minewry McGonagall, wszyscy Gryfoni udali się do swoich dormitoriów. Nic dziwnego, profesorka zaniepokojona występami bliźniaków, kazała swoim wychowankom niezwłocznie opuścić pomieszczenie i po ciszy nocnej leżeć już  w swoich łóżkach.
                 O dziwo, jedna z najbardziej wzorowych uczennic nie miała zamiaru dostosować się do polecenia. Po powrocie z gabinetu dyrektora była zdruzgotana do tego stopnia, że nawet gdyby stanął przed nią sam Merlin i prosił, aby poszła na spoczynek, zignorowałaby go. Dziewczyna nie mogła zapanować nad trzęsieniem rąk i nad łzami gromadzącymi się w kącikach jej orzechowych oczu. Nie dawała jednakże im wypłynąć. Nie chciała dać upustu swoim emocjom - zawsze sobie radziła, nie było sytuacji która by ją przerosła, tylko, że teraz w grę wchodził on...
                Obok niej wiernie siedziała panna Weasley, trzymając za rękę roztrzęsioną przyjaciółkę. Nie rozumiała zbyt dobrze zachowania Gryfonki. Po zapytaniu odnośnie tego, czy stało się coś poważnego, uzyskała jedynie krótką odpowiedź : " Jadę w niedzielę na wymianę. Do akademii magii, z Malfoy'em." Z tego mogła wnioskować, że sprawa wygląda naprawdę beznadziejnie. Jednakże kasztanowłosa nie powinna tak bardzo się załamywać i użalać nad swoim losem, który najwyraźniej teraz zamierzał ją karać. Zamiast kojących słów przydałby jej się zimny prysznic. Dlatego też zamiast pocieszenia, Ginny warknęła ostro :
- Na litość boską, Hermiono ! Przestań rozpaczać. Ile ty masz lat ? Nie jest tak źle, jak się wydaje. Pojedziesz na te parę dni do tej szkoły i...
- Na dziesięć dni. - uściśliła dziewczyna bezbarwnym głosem - Tak, nic takiego. Pojadę na dziesięć dni w obce miejsce z szalonym Ślizgonem, to nie skończy się dobrze...
- Och, daj spokój ! Nawet nie zauważysz jego obecności...
- Będę tam z nim sama...
- Nie licząc tamtejszych nauczycieli, służby i kilkuset uczniów, to faktycznie będziesz tam z nim sama. - siostra Rona posłała swojej rozmówczyni spojrzenie pełne niedowierzania i rozbawienia - Nawet nie zwrócisz na niego uwagi.
- Będzie mi chciał udowodnić, jaki jest wspaniały. Na każdym kroku pokazując mi, że jestem zupełnie nikim. Owszem, wysłanie mnie na wymianę to dla mnie nie lada wyróżnienie, moje umiejętności zostały docenione...Tylko czemu Malfoy musi się wszędzie pchać i to psuć ?
- Cóż, nie sądzę żeby Malfoy pchał się na ochotnika z własnej woli. Po prostu go wybrali, tak samo jak ciebie, przy okazji przyprawiając was o załamanie nerwowe, furię, gniew...
- Nie pomagasz. - burknęła oschle kasztanowłosa załamując ręce z bezradności.
- Przepraszam. - odparła skruszona Ginny, z litościwym uśmiechem na ustach - Ale naprawdę, dasz sobie radę, tak jak zawsze. Ja na pewno skupiłabym się na jakimś fajnym facecie...W każdym bądź razie, zamkniesz się w tym swoim nieciekawym, naukowym świecie i nic, ani nikt nie zakłóci twojego porządku. A gdyby Malfoy coś zrobił, napisz od razu do mnie, a z chęcią osobiście wyrwę mu...
- Chyba rozumiem. - ucięła Hermiona, uśmiechnąwszy się lekko. Po chwili gwałtownie się wyprostowała i posłała swojej towarzyszce jadowite spojrzenie - " W tym swoim nieciekawym, naukowym świecie "? Mogłabym się za to obrazić, Ginevro.
Młodsza Gryfonka wzruszyła tylko ramionami i ziewnęła przeciągle.
- Odchodząc od tematu - odezwała się po chwili orzechowooka, marszcząc czoło z zamyślenia - to bardzo nieodpowiedzialny pomysł, żeby posyłać nas teraz gdziekolwiek.
- Przypomnę ci - wtrąciła panna Weasley bez krzty zainteresowania - że Umbridge jest święcie przekonana, że Sam Wiesz Kto nie powrócił. Gdyby było inaczej, nie robiłaby w Hogwarcie tego całego zamieszania, nie prześladowałaby Harry'ego, nie tworzyłaby tych wszystkich chorych dekretów razem z Ministrem... Zakon Feniksa by nie istniał, gdyby On nie powrócił i nikt nie musiałby codziennie narażać życia na misjach. - skończyła gorzko.
Hermiona westchnęła ciężko i posłała swojej przyjaciółce pokrzepiające spojrzenie.
- Jakoś z tego wyjdziemy. A Zakon... To doświadczeni czarodzieje, znają się na rzeczy, jak nikt inny. Do tego są świetni w swoim fachu.
- Wiem, nie ma, o czym mówić. - ucięła szybko dziewczyna. Nie chciała znów martwić się o swoich rodziców, czynnie działających w tym stowarzyszeniu, lepiej unikać tego tematu. Prawda jednak była taka, że zawsze wszystko, co tajne, z czasem zostanie wykryte przez wroga - Więc... Gdzie macie wyjechać ? Co to za Akademia ?
Kasztanowłosa poprawiła sobie włosy, po czym skrzyżowała ręce na piersi.
- Nie wiem dużo na ten temat. Dyrektor też nie powiedział zbyt wiele, nie było czasu. Wiem tylko, że to Falcon. Leży w stanie Alaska...
- Nie tak źle. Z Alaski są fajne laski. - skwitowała rudowłosa z wesołym uśmiechem, lecz uspokoiła się napotykając surowe spojrzenie Hermiony.
- Alaska tak jakoś źle mi się kojarzy. - stwierdziła cicho starsza Gryfonka - Mam wrażenie, że same czarne charaktery z niej pochodzą.
- A znasz kogoś stamtąd? - zdziwiła się panna Weasley.
- Nie... Ale Dominic mówił mi, że ma tam rodzinę. - przypomniała sobie nagle.
- Dominic nie jest czarnym charakterem. - prychnęła brązowooka - Ty masz podejrzenie, na którego podstawie sądzisz, że zajmuje się czarną magią. A raczej ty i Malfoy sądzicie... Nieważne. Nie szukaj dziury w całym, Hermiono.
- Muszę sprawdzić ten cały Falcon. - postanowiła nagle stanowczo panna Granger - Nie słyszano o nim w ostatnich latach zbyt wiele. Wiem tylko, że rok temu rozważano wejście z tą akademią w Turniej Trójmagiczny, ale ostatecznie wybrano Durmstrang...
- Rzeczywiście wiesz niewiele. - przyznała Ginny - Warto będzie dowiedzieć się czegoś więcej. Nie pojechałabym w niesprawdzone miejsce, ale myślę, że możesz być spokojna. Dumbledore wie, co robi.
- Ostatnio zaczynam w to wątpić. - szepnęła do siebie orzechowooka, po czym spojrzała na zegar - Za kwadrans północ. Idź się lepiej połóż, Ginny. - poradziła głosem troskliwej mamy.
- A ty ?
- Pójdę sprawdzić w bibliotece...
- Przed północą ? - przerwała jej Ginevra, wytrzeszczając oczy z niedowierzania.
- Tak. - potwierdziła twardo Hermiona z zdeterminowaniem - Nie mam zamiaru bezczynnie siedzieć ze świadomością, że za pięć dni mam jechać z Malfoy'em do szkoły, o której nic nie wiem. W bibliotece musi coś być na ten temat. Mamy przecież największe zbiory, a...
- Czyś ty całkiem zwariowała ? Gdzie twój zdrowy rozsądek ? Jesteś prefektem i w dodatku chcesz włóczyć się po nocy, po zamku. Wiesz jak McGonagall się wkurzy i zawiedzie, kiedy cię spotka ?
- Dlatego mnie nie spotka. - odparła z przekonaniem dziewczyna, wstając i otrzepując swoje jeansy i wyleniały sweter z drobin kurzu - Nie mogę zwlekać, pójdę do biblioteki i zaraz wrócę.
- Co ten Harry i Ron z ciebie zrobili ? - spytała ze zrezygnowaniem Ginny - Nie powinnaś tego robić. Jeszcze do tego ta złowieszcza pogoda...
Jakby na potwierdzenie jej słów, nagle w jedną szybę coś mocno uderzyło, powodując głośny huk. Szybie na szczęście nic się nie stało, jednak dwie Gryfonki omal nie dostały zawału serca. Hermiona powoli podeszła do okiennicy. Przez zawieje śnieżną ledwo było widać czarne niebo, które z kolei zdawało się pożerać mały księżyc.
- To tylko śnieg. - powiedziała uspokajająco i odwróciła się do siostry Rona, która także zdążyła wstać.
- Idę z tobą. - oznajmiła głosem nie znoszącym sprzeciwu.
- Nie ma mowy, nie chcę żebyś miała przeze mnie kłopoty...
- A widzisz, czyli jednak będą kłopoty...
- Przestań, Ginny. Zawsze jest ryzyko. Przynajmniej nie idę robić nic zakazanego.
- Tak, chcesz tylko coś sprawdzić. W bibliotece. O północy. To całkiem normalne. Mnóstwo osób tak robi. - powiedziała sarkastycznie młodsza Gryfonka.
Kasztanowłosa jedynie wzniosła oczy ku niebu na znak zniecierpliwienia i zażenowania.
- Nie musisz iść ze mną... - mruknęła i skierowała się do wyjścia. W jej ślady ruszyła panna Weasley.
                  Na szczęście Gruba Dama drzemała w ramach swojego portretu i wypuściła dwie przyjaciółki nieświadomie. Wraz z wyjściem na korytarz, Hermiona straciła całą pewność siebie. Jej zachowanie w żadnym wypadku nie było teraz godne odznaki prefekta. Ale cóż, jej ciekawość wzięła nad nią górę. Wyjęła z kieszeni różdżkę, to samo uczyniła też Ginny. Zaczęły powoli iść przed siebie, oświetlając sobie drogę. Obydwie musiały przyznać, że Hogwart nocą jest przerażający. Wygasłe świece, nieprzenikniony mrok i  złowroga cisza budziły w nich uczucie grozy. Do tego  ich kroki zdawały roznosić się głośnym echem po każdym kącie zamku. Parę razy omal nie wrzasnęły, gdy postacie z obrazów mruknęły coś pod nosem, przez sen. Atmosfera była do tego stopnia ciężka, że Hermiona zarówno jak i Ginny powstrzymywały drżenie rąk i siłą woli szły dalej. Podziwiały w tej chwili odwagę lub głupotę Harry'ego i Rona, którzy niejednokrotnie urządzali sobie tego typu schadzki po uśpionym zamku. Tylko, że zawsze mieli pod ręką niezawodną pelerynę niewidkę. Za każdym zakrętem mógł czaić się profesor, więc Gryfonki były naprawdę szczęśliwe, gdy dotarły cało pod drzwi biblioteki. Hermiona otworzyła je szybko jakimś skomplikowanym zaklęciem, o którego Ginny nawet nie miała pojęcia. Młoda Weasley chyba jeszcze nigdy nie wchodziła do tego miejsca z taką radością i ulgą. Po zamknięciu wrót, zdały sobie sprawę, że gardła miały cały czas ściśnięte z lęku. Ostrożnie przeszły do czytelni, stykając się ramionami.
- Nie rozluźniajmy się zbytnio, Filch na pewno jest niedaleko, wraz z panią Noriss. - poradziła mądrze Hermiona.
- Czego mamy szukać? - spytała rudowłosa Gryfonka najciszej, jak umiała. Dotarły właśnie do zbiorów.
- Ogólnie czegoś o historii szkół, założycielach lub obecnych Akademiach Magii. Wątpię żeby było coś o samym Falconie.
Niestety jak okazało się półtorej godziny później, dziewczyny nie znalazły nawet wzmianki o Akademii Władania Magią. Przejrzały najróżniejsze dzieła, księgi ale nie było śladu po owej szkole, co wprawiło Hermionę w niepokój, a Ginny w ciekawość.
- To tak jakby, podobna placówka nigdy nie istniała.To niemożliwe żeby nie było jej nawet w spisie szkół. - mówiła z przejęciem kasztanowłosa.
- Może przekręciłaś nazwę? Sama nigdy nie słyszałam o żadnym Falconie...
- To na pewno to, ale czemu nic tu nie ma...
- Mogłyśmy coś przeoczyć.  Wracajmy już, jest późno. Przyjdziemy tu jeszcze jutro i spróbujemy czegoś się dowiedzieć, Hermiono.
Panna Granger przystała na tą propozycję. Jak najszybciej opuściły ogromne pomieszczenie pełne przeróżnych prastarych, magicznych ksiąg i wyszły na korytarz.
- Zamknę tylko drzwi. - szepnęła orzechowooka wypowiadając po cichu zaklęcie.
- Pośpiesz się... - odpowiedziała Ginny dziwnym głosem - Nie jesteśmy tu same...
Gryfonka natychmiast rozejrzała się dookoła. Napotkała za sobą parę żółtych ślepi. Pani Noriss. Jej przybycie było równoznaczne z obecnością Filcha, który zapewne już się zbliżał. Hermiona nabrała gwałtownie powietrza do ust.
- Szybko, uciekajmy. - poleciła z paniką w głosie.
Rzuciły się desperacko ku schodom. Używając tajnych przejść, które pokazał im Harry, szybciej dotarły na miejsce. Biegły, nie odwracając się za siebie. Zdziwiły się, gdy po paru minutach znalazły się pod portretem Grubej Damy.
- Banialuki. Otwieraj szybko. - warknęła wściekle Ginny.
- A cóż to... O tej porze.. - zaczęła głośno dama swoim wysokim głosem.
- Otwieraj! - ponagliła ją Hermiona ze złością.
- Dobrze już dobrze, ale nie myślcie, że pójdzie wam to na sucho... - mruczała pod nosem, ukazując przejście.
Gryfonki, wręcz wpadły do środka i wylądowały z impetem na dywanie.
- Kamień spadł mi z serca...- wydyszała Ginny.
- Czy aby na pewno ? - usłyszały surowy głos i dopiero teraz zauważyły nad sobą wysoką postać Minewry McGonagall - Czy możecie mi na Merlina wyjaśnić, co robiłyście o tej porze poza swoim dormitorium ?
Hermiona i Ginny wymieniły między sobą zlęknione spojrzenia. Jednak konfrontacja z profesorką była chyba lepsza niż nakrycie przez Filcha.
- Byłyśmy w bibliotece, pani profesor. - odpowiedziała Ginevra zgodnie z prawdą, na co nauczycielka jedynie rozdziawiła usta i zmrużyła ze złości oczy.


***
                 
                               Następnego ranka Hermiona schodziła na śniadanie do Wielkiej Sali wraz z Harry'm i Ronem. Opowiedziała im w wielkim skrócie o wczorajszej rozmowie z Dumbledore'em, o nocnym wyjściu do biblioteki i konfrontacji z profesor McGonagall.
Harry i Ron słuchali swojej przyjaciółki z niemym zdziwieniem, a nawet złością.
- Nie możesz zgodzić się na taki chory układ, Hermiono. - rudzielec pierwszy zabrał głos - Ty i Malfoy, to nie jest chore, tylko wręcz szalone...
- Naprawdę poszłaś z Ginny, tak późno do biblioteki, tylko po to żeby poszukać informacji? - wszedł mu w słowo Harry. W odróżnieniu od swojego kolegi był raczej zaniepokojony niż zezłoszczony.
- Tak... - przyznała nieśmiało kasztanowłosa ze spuszczoną głową - Sama nie wiem, co sobie myślałam. Dobrze, że skończyło się tylko na odebraniu punktów...
- Czy wy mnie w ogóle słuchacie ? - zdenerwował się Ron - Nie możemy pozwolić żeby cię tam wysłano !
- Och, Ron. Dziękuję za troskę, ale nie można nic zrobić żeby temu zapobiec. - powiedziała z goryczą Hermiona, wymijając grupkę Krukonów - Jak tam twoja blizna, Harry ? Nadal cię tak pali ?
- Dziś jest lepiej. - odpowiedział chłopak i na potwierdzenie się uśmiechnął - Tylko... Wczoraj właściwie czułem tak jakby jego... radość. Był szczęśliwy. Ale nie mam pojęcia, co mogło wprawić Voldemorta w taki stan. A wy, jak myślicie, co takiego mogło się wydarzyć ?
 Odpowiedź na pytanie Harry'ego przyszła sama, kiedy to Hermiona dostała podczas śniadania egzemplarz Proroka Codziennego. Po rozprostowaniu pierwszej strony gazety, Gryfonka wydała ze siebie głośny, niekontrolowany pisk zwracając na siebie uwagę paru osób.
- Co ? - zapytali jednocześnie Harry i Ron ze zmartwieniem.
Kasztanowłosa przełknęła jedynie ślinę, pozbywając się tym samym guli z gardła i rozpostarła gazetę na stole, wskazała na dziesięć zdjęć, wypełniających całą, pierwszą stronę. Dziewięć z nich przedstawiało twarze mężczyzn, a dziesiąte czarownicy. Niektórzy z ludzi na fotografiach cicho kpili, inni szyderczo się śmiali, a jeszcze inni stukali w swoje ramy wyglądając przy tym bezczelnie.
Pod każdym zdjęciem pisało nazwisko osoby i zbrodnia, za którą została zesłana do Azkabanu.
- Bellatrix Lestrange, Antonin Dołohov, Rookwood, Fenrir Greyback... Masowa ucieczka z Azkabanu. - przeczytał cicho Ron przejęty strachem  - No i już wiesz, Harry, czemu był wczoraj taki szczęśliwy. 
- Nie wierzę... - warknął zielonooki - Patrzcie, co dalej pisze. Zwala winę na Syriusza. Przecież to nie on im pomógł !
- Wiadomo. - zgodziła się orzechowooka - Ale co innego może zrobić ? Raczej nie przyzna racji tobie, ani Dumbledore'owi. Dzieje się zupełnie tak jak przepowiedział dyrektor. Knot spędził ostatnie sześć miesięcy na rozpowiadaniu wkoło, że zwariowaliście i, że kłamiecie. Jeden incydent nie sprawi, że otworzą mu się oczy. 
Dwójka Gryfonów otworzyła egzemplarz i zaczęła czytać doniesienia na wewnątrz, podczas gdy Hermiona rozejrzała się po Wielkiej Sali. Nie mogła pojąć, czemu jej znajomi nie wyglądali na zastraszonych. Po chwili jednak do niej doszło, że niewiele osób dostaje wydanie Proroka Codziennego. Prawie nikt spoza uczniów nie zdawał sobie sprawy, że za murami tego zamku grasują niebezpieczni Śmierciożercy, którzy właśnie dołączają do szeregów Czarnego Pana. Trzeba było zacząć szybko działać i wreszcie coś zrobić, aby ludzie uwierzyli w autentyczność słów Harry'ego Pottera.
- Spotkamy się na lekcji. Muszę tylko coś wysłać. - rzuciła Gryfonka do swoich kolegów i wybiegła z Wielkiej Sali.


***


                  W ogromnej sali na piątym piętrze, w której znajdowały się regały z dziesiątkami tysięcy ksiąg i woluminów, siedziały dwie zawiedzione dziewczyny. Od ponad godziny siedziały zaszyte w najgłębszej części biblioteki, wertując w ciszy zbiór ksiąg dotyczących powstania Szkół Magii. Były strapione, ponieważ nie mogły znaleźć nawet wzmianki o Falconie. Co prawda, każda Akademia była owiana woalem tajemniczości, ale żeby nie było nawet pojedynczego słówka...
- To jest bez sensu, Hermiono. - poddałaś się wreszcie Ginny - Najlepiej będzie, jak spytasz o to jakiegoś nauczyciela. Nie mogą przecież robić z tego takiej tajemnicy. 
- Mhm. - mruknęła w odpowiedzi kasztanowłosa, nie przywiązując wagi do słów rudowłosej - Tak sobie myślę... Gdy w pierwszej klasie nie mogliśmy znaleźć informacji o Flammel'u zajrzeliśmy do Działu Ksiąg Zakazanych. Może tam coś będzie?
Siostra Rona wytrzeszczyła oczy z niedowierzania, po raz kolejny. Po chwili uśmiechnęła się cwanie.
- Cóż, nie wiem, ale... Chętnie się przekonam. Pani Pince za chwilkę robi godzinę policyjną, a ja naprawdę nie chcę tutaj znów przychodzić w nocy. Do tego i tak od pewnego czasu podejrzanie nam się przygląda. - stwierdziła ponuro i podniosła głowę. Natrafiła na postać bibliotekarki zaledwie parę metrów dalej, posyłała w ich stronę czujne, ukradkowe spojrzenia. 
Hermiona westchnęła głęboko nie odrywając wzroku od spisu treści.  
- Idź do Harry'ego i pożycz od niego niewidkę. Mamy dziesięć minut do zamknięcia.
Młoda Weasley biegiem opuściła pomieszczenie, zwracając na siebie tym samym uwagę pani Pince. Orzechowooka korzystając z dekoncentracji staruszki, wstała z miejsca i schowała się w odległym kącie. Zaczęła obgryzać paznokcie ze zdenerwowania. Już od dawna nie odwiedzała tego zakazanego działu i nie wiedziała, czego może się spodziewać. W tamtym miejscu, książki nie są zwykłymi książkami. 
                     Nieliczni uczniowie, którzy dotąd odrabiali prace domowe, zaczęli powoli opuszczać bibliotekę. Świece zaczynały stopniowo wygasać, a przez witrażowe okna sączyło się słabe, księżycowe światło. W powietrzu unosił się, tak uwielbiany przez Hermionę, zapach papieru i starych ksiąg. 
                     Gryfonka zaczynała już wątpić, że Ginny uda się tutaj dotrzeć przed zamknięciem, gdy nagle usłyszała jej głos tuż obok ucha :
- Już jestem. Chodź szybko, bo Pince się zbliża.
Dziewczyna także  skryła się pod peleryną. Musiały nieco się schylić żeby przykryć także swoje buty. Minutę później, za rogu wyszła bibliotekarka. Ku radości dziewcząt, wyminęła je, niczego się domyśliwszy. Chwilę później usłyszały brzęk kluczy, a potem zamykanych drzwi. 
- Lepiej miejmy ją na sobie. - szepnęła kasztanowłosa rozsądnym głosem.
Siostra Rona z chęcią przystała na tą propozycję. Z duszą na ramieniu ruszyły ku drzwiom prowadzącym do innego działu.
Dział Ksiąg Zakazanych, nieco mniejszy niż biblioteka, pełen był wysokich regałów z czysto, czarnomagicznymi księgami. Niektóre z nich zostały otoczone przez żelazne łańcuchy. W powietrzu aż dało się wyczuć negatywną energię, od której jeżyły się włosy na głowie. W pomieszczeniu ogólnie panował mrok, lecz gdy dwie Gryfonki weszły głębiej, zauważyły zapaloną świecę i otwartą książkę przy jednym ze starych biurek.
Popatrzyły na siebie ni to ze zdziwieniem, ni to z przerażeniem.
- Wiesz, co ? - zagadnęła Ginny piskliwym głosem - Chyba nie jesteśmy tu same...
- Chyba muszę się z tobą zgodzić. - odezwał się niespodziewanie kpiący głos za nimi - Dolexus Lavinge !
W jednej sekundzie poraził je grot zielonego światła. Czar sprawił, że zostały unieruchomione, kompletnie nie mogły wykonać nawet najmniejszego ruchu. Owy stan trwał zaledwie parę sekund, ale i to starczyło nieznajomemu, aby pozbyć się magicznej peleryny z dwóch uczennic. Gdy zaklęcie prysło zarówno Hermiona jak i Ginny, odwróciły się za siebie z różdżkami w pogotowiu. 
Kasztanowłosa zacisnęła wściekle usta, kiedy rozpoznała postać Malfoya, stojącego parę metrów przed nimi z peleryną w dłoni. Już otwierała usta, aby rzucić jakąś kąśliwą uwagę, ale przez ułamek sekundy poraziła ją uroda blondyna. Mogła go nienawidzić, nie znosić jego towarzystwa, ale jednemu faktowi nie mogła zaprzeczyć - Draco Malfoy był niezaprzeczalnie bardzo przystojny. Uroku dodawały mu także szare, zimne oczy - które akurat przeszywały ją na wskroś. Ślizgon również nie wydawał się być zachwycony tym nagłym spotkaniem.
- Możesz mi powiedzieć, co wy tutaj do cholery robicie, Granger ? - zapytał głosem ociekającym jadem, mierząc je równocześnie szyderczym spojrzeniem - Czego dwie najgłupsze uczennice tutaj szukają? Nie wydaje mi się, że wasza McSztywna będzie zadowolona, gdy dowie się o waszej obecności, w tym zakazanym dla was miejscu.
- To się tyczy również ciebie, Malfoy. - warknęła orzechowooka. Nie mogła znieść jego zachowania, nie musiał się wszędzie wywyższać.
- Ależ nie, Granger. - odparł uprzejmiej Draco z pobłażliwym uśmiechem - W odróżnieniu od was, dostałem pisemną zgodę, pani prefekt. A świadcząc po tym - uniósł pelerynę wyżej, po czym rzucił ją na ziemię - wy takiej zgody nie macie. 
- Och, zamknij się Malfoy ! - nie wytrzymała Ginny - Albo dasz nam normalnie coś sprawdzić, albo zaraz sam stracisz przytomność.
Chłopak jednak w żaden sposób nie przejął się tą groźbą. Nawet nie zwracał uwagi w wycelowane w siebie dwie różdżki. Na jego bladych ustach zagościł groźny uśmiech, szare tęczówki błysnęły przerażająco. 
- Na waszym miejscu, Weasley - odezwał się cichym, złowieszczym głosem - to ja bym się martwił o swoje bezpieczeństwo.
Ginevra już otwierała usta, aby rzucić jakąś ciętą ripostę, lecz zamilkła, kiedy Hermiona bez żadnego uprzedzenia, odwróciła się i pobiegła do biurka. Zaczęła szybko przeglądać tom, który wcześniej czytał Malfoy. On natomiast zareagował natychmiast. W zadziwiająco szybkim tempie znalazł się przy Granger i wyrwał jej książkę z rąk.
- Co ty wyrabiasz, Granger ? - spytał trochę zbyt głośno, ta dziewczyna jak nikt inny potrafiła wyprowadzić go z równowagi - Nikt cię nie nauczył, że nie dotyka się cudzych rzeczy? Nie musisz zawsze wszędzie...
- Cudzych ? - powtórzyła orzechowooka z figlarnym uśmiechem - To własność szkoły, Malfoy! Może mi wytłumaczysz, czemu czytasz Historię Szkół Czarnomagicznych ?
- Nie twój interes, Granger ! Jeżeli myślisz, że coś ci powiem to chyba faktycznie jesteś taka głupia na jaką wyglądasz.
- Ja..? To ty jesteś...
- Ehm...Hermiono. - przerwała jej Ginny bezradnym głosem, patrząc raz na drzwi wejściowe, a raz na kłócącą się dwójkę.
Draco i Hermiona również spojrzeli na wejście. Od razu się uspokoili, kiedy zobaczyli profesor McGonagall.
- Co wy tutaj znowu  robicie, po zamknięciu, jeszcze w tym dziale? - spytała nauczycielka surowym głosem - Widzę, że na odjęciu punktów się nie skończy.
- Brawo, Granger. - powiedział cicho Malfoy nachylając się ku dziewczynie - Swoimi krzykami ściągniesz tutaj zaraz całe grono pedagogiczne. 
Kasztanowłosa z niewiadomych powodów cała się zaczerwieniła.
- Zabiję cię, Malfoy. - odszepnęła tylko i zaczęła przygotowywać swoje usprawiedliwienie dla wkurzonej i zawiedzionej opiekunki Gryfonów.


***

- Naprawdę nie wiem, gdzie ona może być, Harry. Mam nadzieję, że nie zapomniała o naszym dyżurze przez to całe zamieszanie. - mówił Ron, kiedy wraz z brązowowłosym krążyli po korytarzach, w celu znalezienia Hermiony.
- Na pewno pamięta. - mruknął Gryfon w zamyśleniu.
- Nie byłbym tego taki pewien. Na jej miejscu sam bym zwariował gdyby mieli mnie wysłać na tę wymianę z tym świrem Malfoy'em. Myślę, że powinniśmy coś zrobić, nie uważasz ?
- Tak. - odpowiedział nietrzeźwo Harry. Miał w głowie istny mętlik. Po lekcjach oklumencji nie mógł się na niczym skupić. Był wyczerpany psychicznie oraz fizycznie. W dodatku, jeszcze ta cała ucieczka Śmierciożerców z Azkabanu. Przypuszczał, że gdy Voldemort zyskał już swoich popleczników, urósł w siłę. Na pewno za niedługo wyjdzie z ukrycia siejąc chaos i zniszczenie, a co za tym idzie, będzie jeszcze więcej śmiertelnych ofiar.  
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zniecierpliwił się rudowłosy - Właśnie mówiłem, że powinniśmy uzmysłowić Malfoy'owi żeby trzymał się z daleka od Miony. Rozumiesz ? Taki element zastraszenia...
- Na Malfoya takie coś nie działa. - stwierdził posępnie zielonooki. 
O dziwo, nie martwił się aż tak bardzo o przyjaciółkę, jak Weasley. Wprawdzie Hermiona i Malfoy nie przepadali za sobą, ale widział, że od pewnego czasu jest pomiędzy nimi specyficzna więź porozumienia. Ślizgon mógł zranić Gryfonkę jedynie słowami. Harry był święcie przekonany, że blondyn nie wyrządziłby krzywdy jego przyjaciółce.
- O, patrz kto tam idzie ! - ożywił się nagle Ron - To świetna okazja, mamy przewagę liczebną. 
I rzucił się biegiem przed siebie. Bowiem parę metrów przed Gryfonami szedł właśnie oddany kolega Dracona Malfoya ; Blaise Zabini.
- Ron ! Czekaj... - zawołał za nim zdezorientowany Harry i pobiegł za przyjacielem.
- Ej ty ! - krzyknął Weasley będąc bliżej Ślizgona - Powinienem mieć na niego jakieś obraźliwe przezwisko. - powiedział do siebie, po czym dodał głośniej - Ty czarnoskóra kupo gnoju !
Zabini zatrzymał się raptownie i odwrócił się powoli za siebie. Na jego twarzy malował się wyraz całkowitego szoku.
- Do mnie mówisz? - spytał twardym głosem.
- Taa, do ciebie ! Słuchaj ty mnie lepiej uważnie, bo nie mam zamiaru się powtarzać...
- Nie wiem, co ci odwala Weasley, ale trochę mi się śpieszy...
- Boi się. - mruknął Ron do Harry'ego, który zrównał się z nim ramieniem - Jeżeli ten twój Malfoy tylko tknie naszą Hermionę to osobiście go dorwiemy. Niech sobie nie myśli ta malowana fretka, że ujdzie mu to płazem.
Weasley wyglądał doprawdy komicznie wygłaszając swoją groźbę. Nie dość, że mówił sztucznym, pogrubionym głosem to jeszcze dziko się wyginał. Miało to zapewne dodać grozy tej całej sytuacji, ale nawet zielonooki miał problem z powstrzymaniem śmiechu.
- O czym ty nawijasz ? - zdziwił się Blaise, patrząc na Rona jak na człowieka, który dopiero co uciekł od czubków.
- Nie udawaj ty mi tutaj niewiniątka, Zabini. Malfoy i Hermiona jadą w niedzielę na wymianę do jakiejś akademii. Jeśli tylko...
- Nie mam pojęcia, o czym nawijasz ani jakie zioło wziąłeś - przerwał mu stanowczo Ślizgon z politowaniem - ale jesteś całkiem zabawny, Wieprzlej. 
Następnie odwrócił się i luźnym krokiem ruszył w tylko sobie znanym kierunku.
- Nawet się nie przejął tym w ogóle ! - oburzył się Ron.
- Ciekawe czemu. - powiedział Harry, po czym wybuchł, od tak dawna, szczerym śmiechem.


***


                    Wszedł do Domu Węża tak jak pan i władca, czyli tak jak powinien i tak jak miał w zwyczaju. Jego nienaganna, poważna i surowa postawa wkradła do pomieszczenia nutkę grozy i niepokoju. Nie zwrócił uwagi na grupkę nielicznych Ślizgonów siedzących w Pokoju Wspólnym. Od razu udał się do swojego dormitorium.
                     Dzisiejszy wieczór porządnie go wkurzył, ale też w jakimś stopniu rozbawił. Wkurzył ponieważ Granger z Wiewiórą prawie go nakryły. Jeszcze tylko tego brakowało żeby zaczęły węszyć. W dodatku dostał niezły opieprz od McGonagall. Okazało się, że nie miał prawa przebywać w bibliotece, po zamknięciu, nawet pisemna zgoda od Snape'a go nie ratowała. Rozbawił, gdyż konferencja z Granger dodała mu sił. Od dawna nie wymienił z tą upierdliwą kasztanowłosą kąśliwych zdań. Uwielbiał doprowadzić ją do szału. Tylko teraz jednakże pobudził jej ciekawość, jeśli chodzi o tę tajemniczą księgę. W tej jednej, krótkiej chwili ucieszył się, że to on jedzie z nią na wymianę. W razie zagrożenia będzie mógł ją obronić, lecz takowe na pewno się nie przydarzy. Wolał być mimo tego bardziej świadomy. Jak mawiał jego ojciec, najlepiej jest być przygotowanym na każdą okazję.
Blaise siedział w fotelu rozkoszując się smakiem mocnego, bursztynowego płynu procentowego. Nie odezwali się do siebie słowem. Cisza była ich odwiecznym kompanem i obydwaj nie widzieli w niej nic krępującego bądź nietaktownego. 
Draco zdjął ze siebie marynarkę, wziął leniwie do ręki butelkę ognistej i usiadł na kanapie naprzeciw kolegi. Po trzeciej kolejce coś w Zabinim się przełamało, wyrzucił ze siebie gorzko:
- Nie powinieneś się pakować, Smoku ? W niedzielę twój wielki wyjazd.
Blondyn wyrwany z zamyślenia posłał chłopakowi zdziwione spojrzenie.
- Słucham? - spytał nazbyt spokojnie.
- Nie udawaj. - odparł obojętnie Blaise - Wiem, że wyjeżdżasz z tą całą Granger. Ciekawie was dobrali, prawda ? Zastanawiam się jak taki mały integracyjny wyskok na was wpłynie. Może wrócicie tutaj trzymając się za ręce, a może...
- Radziłbym ci tego nie kończyć. - przerwał mu Draco nadal zachowując pozorny spokój. Jak zwykle nie dał po sobie poznać, jak te słowa mocno go zdenerwowały. 
- Tak, wyjeżdżam w niedzielę. Mogę cię zapewnić, że nie masz powodów do obaw. Jestem tak samo niezadowolony jak ty, o ile nie więcej. A jeżeli coś miałoby się zdarzyć to nigdy nie zawaham się dać porządnie w kość Granger.
Czarnoskóry Ślizgon wyraźnie uspokojony niewzruszoną postawą przyjaciela odetchnął z ulgą.
- To czemu w takim razie nic mi nie powiedziałeś ? - spytał z wyrzutem zrzucając ze siebie maskę obojętności i powagi - O wszystkim muszę dowiadywać się od osób trzecich ? Zawsze musisz wszystko tak w sobie doszczętnie ukrywać ?
- Mam cię przeprosić ? - zapytał sarkastycznie szarooki na co Blaise uśmiechnął się lekko - Jestem szczerze wzruszony twoją postawą. Ale powiedz mi, skąd o tym wiesz ? Nie wydaje mi się żeby Granger biegała po Hogwarcie i rozgłaszała tą radosną wiadomość.
- Granger ? Nie. Weasley mi powiedział. Swoją drogą, ten facet ma nierówno pod sufitem. Posłuchaj tylko...
I tak oto, dwaj przyjaciele spędzili połowę nocy na naśmiewaniu się z dwóch "przygłupich" Gryfonów.


***

                                    Stała na błoniach w swoim beżowym płaszczu, otulona szczelnie oliwkowym szalem z włochatą czapką i grubych rękawiczkach. Mimowolnie zerknęła kątem oka na Malfoya. W czarnym, markowym płaszczu wyglądał naprawdę nieziemsko. Na domiar złego, nie było po nim widać najmniejszych oznak mimusowej temperatury panującej na dworze, podczas gdy to Hermiona prawie zamarzała. Stojący przed nimi dyrektor Hogwartu wygłaszał jedną ze swoich zdecydowanie zbyt długich przemów dotyczących jego oczekiwań, co do wyjazdu dwójki reprezentantów i zespołowej pracy.
Niestety owa chwila wyjazdu musiała wreszcie nadejść, choć kasztanowłosa doprawdy się dziwiła, że te parę dni tak szybko minęło. Po przyłapaniu jej i Ginny w bibliotece, dwie Gryfonki zostały całkowicie uziemione. Ledwo udało im się wymknąć na spotkania GD. Nie wspominając już o szyciu czapeczek dla skrzatów, obowiązkach prefekta, zamieszaniem spowodowanym ucieczką śmierciożerców i bezustannej nauce, Hermiona miała naprawdę mało czasu. Ku jej wielkiemu niezadowoleniu nie zdążyła się nic dowiedzieć o akademii, do której miała się właśnie udać. Lecz zapytawszy profesor McGonagall o tę placówkę uzyskała wyjaśnienie mówiące, że szkoła zawsze była tajna ze względu na swoją niezbyt rozsławioną historię. Ginny obiecała, że poszuka na ten temat informacji i w razie czego wyśle jej list.
Wczorajszego wieczoru Gryfonka pożegnała się ze swoimi znajomymi, zostawiając im pewne wskazówki. Dziś o siódmej nad ranem miała polecieć do Ameryki. Otóż to, polecieć. Hermiona panicznie bała się latania, miała prawdziwy lęk wysokości. Modliła się w duchu żeby przeżyć tą podróż, lecz kiedy tylko ujrzała, czym tak właściwie ma lecieć, straciła całą pewność siebie.
- O, patrzcie. Już jest wasz powóz - ucieszył się Dumbledore wskazując ręką na dwie, ogromne karoce ciągnięte przez pięć nieznanych stworzeń, podobnych do koni i testrali.
Hermiona stała nieruchomo lustrując z przerażeniem na owy powóz, nie wyglądał na zbyt wytrzymały. Wolałaby już samolot,w  którym mogłaby się zaszyć w ciemnym kącie i nie mieć pod nosem widoku na cały świat z lotu ptaka. Poczuła ciarki na plecach, które nie miały nic wspólnego z zimnem. Malfoy natychmiast wszedł do środka z ironicznym uśmiechem trzymając w ręce swój bagaż. Gryfonka sama nie wiedziała jakim cudem także znalazła się w powozie. Okazało się karoca wcale nie jest taka zła. Owszem może nie była luksusowa ani specjalnie wielka, lecz Hermionie jak najbardziej odpowiadały miękkie siedzenia, a zwłaszcza mocne pasy. Przypominało to trochę mugolskie środki, ale ważne, że było bezpiecznie. Za dwójką prefektów lecieli dwaj nauczyciele z Falconu, ale orzechowooka nie zwróciła nawet na nich uwagi. Usiadła ciasno zagłębiając się w fotelu i zacisnęła powieki. Było jej wszystko jedno. Pokazywała właśnie Malfoy'owi swoją słabość, chłopak mógł się teraz z niej naigrywać do woli, ale zamiast tego usłyszała tylko:
- Za cztery godziny będziemy na miejscu, Granger.
Dziewczyna pokiwała jedynie sztywno głową z wdzięcznością. Natomiast Draco wyjrzał przez okrągłe okno, trwając cały czas w głębokim zamyśleniu. Zaczęła się nadzwyczajna przygoda Gryfonki i Ślizgona.

__________________________
Hej ;)
Wreszcie skończyłam pisać, starałam się stworzyć jak nadłuższy rozdział, aby jakoś Wam wynagrodzić ten długi czas oczekiwania. Pisało mi się bardzo przyjemnie mimo tego, że pierwszy fragment usunął mi się trzy razy, a potem na domiar złego, jeszcze dalsza część tekstu. Piszę cały czas na telefonie, więc proszę o wyrozumiałość. Przyszły rozdział może pojawi się w kolejnym tygodniu, wena mi powoli wraca, ale nic nie obiecuję. Dziękuję bardzooo mojej niezastąpionej becie za pomoc i oczywiście Wam, czytelnikom. Zostawiajcie komentarze i piszcie śmiało, co myślicie.


Pozdrawiam.


Wasza Nela :)













52 komentarze:

  1. Wow, jestem pierwsza :) Cieszę się, że wróciłaś, uwielbiam Twoje opowiadanie :) Jestem bardzo ciekawa, co wyniknie z podróży Draco i Hermiony.. już nie mogę się doczekać :D Życzę dużo weny i pozdrawiam! :)

    http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz :). Miło, że wpadłaś.


      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ah, ale jaja. Nie pamiętam kiedy ostatnio coś tak bardzo mnie rozśmieszyło i poprawiło humor. Tak się składa że nie mam dziś humorku, jestem w nie w sosie. A ty zawsze w takich momentach dodajesz rozdział i mnie cieszysz. Ta historia robi się jeszcze lepsza, nie ma tu banalności i naciągania. To tu lubię. Jeszcze styl jakim piszesz, no uwielbiam poprostu ! ;d
      Hermiona musi iść do biblioteki o północy, nie ? O tak, to mi pasuje do niej. Ginny było zaskakująco dużo w rozdziale ale jej ironiczna, szczera postać jest super. Polubiłam ją. Te jej niektóre teksty były prze, szczególnie w pierwszym wątku jak gadały o tej szkole. Ten Falcok mi się nie podoba. Coś czuję że będzie tam niezła akcja. Już na końcu jak napisałaś że lecą razem tym powozem poczułam że będą tam zdani na siebie. Nie będzie żadnych Ślizgonów i Gryfonów i nie będą musieli przed nikim udawać. Może to mało znaczące ale serio rozczuliło mnie jak Dracze nie wyśmiał Hermi jak zobaczył że trzęsie sie ze strachu jak jakaś galareta .-. . Właśnie mi się przypomniało jak lecieli razem na miotle w którymś tam rozdziale. Fajnie że z tą szkołą coś nie tak a Draco będzie czuwał nad bezpieczeństwem Hermi. Dużo się działo, na tej zasadzie że ktoś coś postanowił i musiał to spełnić. Haha Ron zrobił ze siebie cymbała przed Zabinim, dobrze że Ślizgon potraktował go ulgowo. Serio rozwaliłaś mnie tymi gadkami rudgo :D. Masz dar. Jako trzecioosobowy narrator idzie ci świetnie. Nie zdrabniasz żadnych imion, piszesz tak bezstronnie, dialogi też niezłe, opisów mniej ale też są. Wprowadzilas coś swojego i to jest najlepsze. Dobrze ci idzie łączenie elementów z kanonem. Ucieczka z Azkabanu. I wogole Draco nasz bad boy.. <3. I like it !

      Czekam na next !!!:))))))

      Usuń
    2. Dziękuję Ariano :). Cieszę się niezmiernie, że tak bardzo podobał Ci się rozdział. Muszę Ci przyznać, że mi także nawet przypadł do gustu, chociaż parę rzeczy bym pozmieniała. W tej akademii, wiadomo musi się coś wydarzyć, ale sama jeszcze nie wiem dokładnie co.
      Jeszcze raz dzięki za tak miły komentarz :)

      Usuń
  3. Z dwóch rzeczy cieszę się naj bardziej.
    1. Jak mama dostanie wypłatę a tym samym kieszonkowe :).
    2. Gdy Nela doda rozdział!!;D

    Idę poczytać xd
    Ps. dobra z trzech, jak jakiś boy zagada ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nela, przez Ciebie nie spie. No tak to bym drzemała słodko w łóżeczku hihi. Seryjnie dziś spałam nie więcej niż cztery godziny. A jutro do szkoły wstać trzeba :(. 'Samo życie'- od razu mi się przypominał ten tani serial na polsacie, który leciał o 19.30, zawsze się go przełanczalo hehe :D.
      Rozdział był do bani.

      .
      .
      .
      .
      Żartuje!!! No chyba by mnie pogrzało. Był idealo supero cudeo i wiele innych. Jesteś pomysłowa, seryjnie. Chciałabym umieć tak pisać jak podchodzę do matury z Polaka, wiesz pisałam tam kiedyś. No ale ja i blog to tak jak ryba i kalafior czyli okropne połączenie albo tak jak Harry i Pansy razem. Choć spotkałam się z takim połączeniem jak czytałam bloga, niektorzy są seryjnie bezmadziejni. Może za niedługo będzie też McGonagall i Draco? Nie zdziwiłabym się. Oh nawet porównania mi nie wychodzą. Ale o czym ja to ? Aha wiem. Rozdział mega. Śmieszny, momentami poważny. O co się rozchodzi z tą szkołą ? Dobrze że teraz będziemy w innym miejscu, takie oderwanie. Wszystkie sytuacje były cool. Lubię Zabiniego. Myślałam że pokloci się z Malfoy'em ale on tak ludzko pokazał że się martwi. Ginevra hehe lubię to wszystko. Musze to napisać ale to naj blog z dramione!!!!:))


      Pisz dalej :(

      Usuń
    2. Ps. Tak jestem normalna:000

      Usuń
    3. Haha, naprawdę bogate porównanie Mileno :). Uśmiałam się czytając Twój komentarz. Na początku trochę się przestraszyłam, że rozdział Ci się nie spodobał, ale jak widać jest na odwrót.

      Dziękuję :*

      Usuń
  4. Jak dobrze, że przeczytałem rozdział po południu. W sumie źle, bo chcę wiedzieć, co dalej :< Pisałem, wtedy komentarz pod wielkim naciskiem radości, jaką sprawił ten rozdział, więc go wstawię.

    Przy poprawianiu rozdziału pomogła mi płyta Seleny Gomez 'When The Sun Goes Down'. Jedna z najlepszych. A rozdział? Także jeden z najlepszych, nie mówiąc o tej akcji. Nela się naprawdę postarała, dałem jej kopa w dupę (ona to przyznała). Hermiona i jej główny cel czyli Falcon (?) Nieistniejąca szkoła, o której nic nie wie i jest niecierpliwa, aby znaleźć się jak najszybciej. Hmm jednak przeszkodą jest Malfoy, ale dzięki Akademii mogą być jeszcze bliżej niż sądzą. Wiadomo to Dramione, a w końcu nasz ship musi być razem. Okej, nie za blisko. Ginny nie przeszkadzaj im kiedy się kłócą (no i co z tego, że McGonagall was przyłapała i może odjąć punkty waszych domów) XD Zabini taki spokojny? Dobry kolega dla Wieprzleja (musiałem haha). Od razu by dostał od niego bitki, ale dowiedział się czegoś nowego. FALCON! Może to nie będzie zwykła Akademia Falcon, ale złowieszcza Akademia Czarnej Magii (wut). I'm just kidding, right.. Sądzę (podsunąłem pomysł Neli), aby ta Akademia (powtarzam się) była jeszcze bardziej magiczna, pełna istot, kreatur jakich nie posiada Hogwart czyli wilkołaki (Teen Wolf), wampiry (The Vampire Diaries), banshee (Teen Wolf again! Jasper i Nela - mega fani, Wolfersi), zombie (gatunek, który byłby typowym martwym człowiekem z jakimiś umiejętnościami, żeby nie był pokrzywdzony), kojoty i cokolwiek, co może jej przyjść do głowy! Dobra, już nie będę się rozpisywał za bardzo, ale trzema słowami określę rozdział: Akcja, Falcon, Hermiona = dobre połączenie (pomogła mi w tym matematyka). Ale serio, rozdział mi przypadł do gustu i czekam na ciąg dalszy! Jak to nie ma? Pisz, pisz. Wystarczy, że napiszesz jedno słowo 'Hermiona' (jakiekolwiek, to tylko przykład) to zakończenie będzie gotowe! Srsly. Ok, bo jadę na narty (Już wróciłem, bolą mnie nogi) Mam nadzieję, że jest bardzo bardzo mało błędów, czytałem dokładnie i szczególnie. Na razie. Życzę tonę weny (?) I pół kilograma szczęścia, abyś codziennie mogła funkcjonować jak człowiek. Jeszcze karton przyjaźni, żeby ten blog jeszcze bardziej nas zbliżył, choć już to zrobił! Dobra, nie będę podawał składników, jak napisać najlepszy rozdział czy coś. Żegnam, mówię: pa, hej, cześć i w ogóle :)

    ~ Jasper

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroczo :* ! Teen wolf . Jasper pisz rozdział na bloga xD

      Usuń
    2. Często nie mam ochoty na pisanie, ale mam wstęp. Będzie nieco z innej perspektywy, czyli kolejnej nowej postaci, która będzie miała małe powiązanie z Masonem. Rozdział pewnie pod koniec lutego bądź na początku marca.
      Dziękuję, pozdrawiam :)

      Usuń
    3. To extra :). Jak tak długo piszesz to liczę na coś długiego. Może być mój Sterek lub Stydia :D. Ostatnio brakuje mi tw. Musimy tak okrutnie czekać na kolejny sezon. Oki nie spamuję :o
      Cześć :3

      Usuń
    4. Jasper, Jasper...Powiedziałam już, co myślę o twoim kochanym komemtarzu. Zaskoczyłeś mnie pozytywnie! :3
      Nie liczyłam na taką pomoc i zainteresowanie z twojej strony. Dziękuję:)

      Usuń
  5. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ! :*, ten blog co raz bardziej mi się podoba. Dodałabym tylko więcej opisów z ubiorem. Tak to idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę miała to na uwadze ;). Dziękuję.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Co zrobiłaś że ten rozdział był taki wspaniały?;) Widać że przyjemnie Ci się pisało. Liczyłam na akcje w Falconie ale takie drobne perypetie to świetny pomysł. Dobrze że odkrywamy się od kanonu bo nie lubię Zakonu Feniksa, ale dzięki Tobie jest inaczej. Achh Draco i Hermiona *-*



      Pozdrawiam:D



      Expecto.

      Usuń
    2. Tak, rozdział pisało mi się bardzo fajnie, mimo tych wielu trudności. Cieszę się, że tak bardzo Ci się spodobało:))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jestem siódmą osobą ale chyba tak się nie pisze..:p

      Usuń
    2. Najbardziej podobała mi się scena w dziale ksiąg zakazanych i na korytarzu z Ronem i Harry'm. Umiejętnie piszesz i dajesz fajną fabułę a to jest cenione. Gdy Miona szukała z Ginny informacji o Falconie miałam aż gęsią skórkę. Jak to możliwe żeby nic o tym nie było? To chyba będzie czarnomagiczna szkoła bo Dracon czytał taki tom, ale jak Umbridge mogła ich tam wysłać? Zabawne odzywki wywołały u mnie prawdziwy uśmiech, a momentami śmiałam się jak nienormalna. Dobrze że o nas pamiętasz. Mam nadzieję że kolejny rozdział będzie też taki emocjonujący i nawet taki długi, chociaż ja wolę krótsze ;).

      Dużo weny :*
      Buziaki.


      Katarzyna.

      Usuń
    3. Kolejny rozdział wyszedł mi, jak na mnie powalająco długi..Dziękuję:3

      Usuń
  8. Będę miała co czytać w podróży:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio pisałaś ten cały długi rozdział na telefonie ? Szacunek dziewczyno. Spokojnie, będę wyrozumiała. Nie mam się właściwie do czego przyczepić. Notka jedna z najlepszych. Tchnęłaś w to wszystko życie. Nawet nie wiesz jaka fajna, delikatna aura towarzyszy mi kiedy czytam. Każdy napisał to co ja chciałam, więc nie będę wszystkiego kokietkować i powtarzać, że jesteś dobra w swym fachu i że rozdział cudowny.

      Chylę czoła ;).
      Pisz prędko.


      Kiki Gra ===

      Usuń
  9. Biorę się za czytanie :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Zapraszam w między czasie na zemsta-salazara.blogspot.com ;)

      Usuń
    2. Co serce pokocha, rozum nie wymaże jest jednym z moich ulubionych blogów. Tych nielicznych, które naprawdę mi się podobają. Byłam Wielką fanką Damy Kier, śledziłam jej rozdziały od początku. Teraz chyba każdy zna echo naszych słów. Wybacz to porównanie, ale na prawdę jestem zakochana w tamtym blogu, tylko ze on jest tylko w mej pamięci, a tutaj z kolei mamy żywą historię. Drzemie w Tobie potencjał, który ujawniasz z każdym, nowym rozdziałem. Czasem Ci nie wychodzi, ale to Cię nie zniechęca. Dziękuję za to, że zapewniasz mi cały czas niezwykłą dawkę emocji. Dziękuję za to, że przenosisz mnie do świata Pottera. Dziękuję za realne dramione o które ostatnio tak trudno. Jestem rada, że tu trafiłam. Budzisz we mnie bardzo pozytywne odczucia i wspomnienia. W paru miejscach uzyłaś złej formy, ale tak to jest idealnie. Beta się spisała, to Wasz wspólny sukces dzięki zespołowej pracy. Wapiera Cię, po takim komentarzu chyba bym tańczyła sambę - choć samby nie lubię. Za niedługo będzie big twenty :]. Pamiętam jak jeszcze tu był prolog. Jesteś jedną z młodszych blogerek, ale pomimo wieku idzie Ci rewelacyjnie. Aż się boję, co będzie po czterdziestym rozdziale! Pamiętasz o nas czytelnikach i się starasz co jest dobrze brane pod uwagę, bo rozumiesz proste rzeczy i doceniasz.
      Wyjazd do Falconu jest na prawdę ciekawy, wprowadza zawrotność i element tajemnicy. Co tam będzie, nie wiem ale pewnie będzie ciekawie. Miałaś dobry humor pisząc ten rozdział, to widać. Sytuacje, zachowania były żywe. Otwarzałam w głowie sobie co nieco. Wyobrażając sobie dziwnie wyginającego się Ronalda leżałam na ziemi. Skupiłaś się wyjątkowo na różnych postaciach. Połączyłaś wątek wyjazdu i ucieczki śmierciożerców. McGonagall musiała się wkurzyć jak przyłapała uczennice dwa Razy, do tego w...bibliotece :D.
      Utrzymujesz idealnie charakter bohaterów. Tzn. Dracona zmieniłaś z tchórzliwej fretki w Pana i władcę ale przez to jest tak jak ktoś powyżej napisał 'bad boy'.

      Pozdrawiam, Lily Evans.

      Usuń
    3. Ale się rozpisałaś :o.
      Jestem w trakcie czytania i jestem niechybnie, niepoprawnie zachwycona !

      Usuń
    4. Długie komentarze najlepsze. Może Nela dzięki temu szybciej napisze :))

      Usuń
    5. Wielkie dzięki, Lily :D. Tak, trochę zmieniłam Malfoya, ale myślę, że tak jest lepiej. W rzeczywistości był trochę tchórzliwy, tu jest na odwrót. Nic nie szkodzi ;). Też lubię bloga Damy Kier i ten klimat..
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  10. Przeszłaś samą siebie tym postem :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Superowy ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak się cieszę widząc nowe komentarze z anonima, których praktycznie brakuje na blogu. Cieszę się, że skomentowałaś ! ;D

      Usuń
  12. Jest rozdzial i jest moja bardzo ucieszona mordka :3
    Strasznie zaciekawila mnie ta Akademia Falcon...
    Cos jest z nia nie tak....Mam.jakies zle przeczucia.:D
    Dzieki za kolejna czesc i zycze weny :3
    Trzymam kciuki za Malfoya i Granger...no oby cos wyszlo z tej ich relacji *.*
    Pozdraawiam, Kama. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że tutaj weszłaś i przeczytałaś ;). Dziękuję za komentarz :*. W kolejnym rozdziale trochę wyjaśni się z tą akademią, będzie trochę strasznie i inaczej. Relacje Dracona i Miony też się poprawią ;).

      Usuń
  13. Cześć, Nela !
    Nie można mi zarzucić, że sie nie dokształcam - nie lubię czytać książek, ale Twojego bloga kocham. To tak jakbym czytała książkę i przenosiła się w inny świat. Piszesz w ciekawy sposób.

    " - Tak, chcesz tylko coś sprawdzić. W bibliotece. O północy. To całkiem normalne. Mnóstwo osób tak robi. - powiedziała sarkastycznie młodsza Gryfonka. "
    To mnie totalnie rozbawiło :D Było ogólnie dużo takich śmiesznych wypowiedzi.

    ''- Ej ty ! - krzyknął Weasley będąc bliżej Ślizgona - Powinienem mieć na niego jakieś obraźliwe przezwisko. - powiedział do siebie, po czym dodał głośniej - Ty czarnoskóra kupo gnoju !
    Zabini zatrzymał się raptownie i odwrócił się powoli za siebie. Na jego twarzy malował się wyraz całkowitego szoku.
    - Do mnie mówisz? - spytał twardym głosem.
    - Taa, do ciebie ! Słuchaj ty mnie lepiej uważnie, bo nie mam zamiaru się powtarzać...
    - Nie wiem, co ci odwala Weasley, ale trochę mi się śpieszy...
    - Boi się. - mruknął Ron do Harry'ego, który zrównał się z nim ramieniem - Jeżeli ten twój Malfoy tylko tknie naszą Hermionę to osobiście go dorwiemy. Niech sobie nie myśli ta malowana fretka, że ujdzie mu to płazem.
    Weasley wyglądał doprawdy komicznie wygłaszając swoją groźbę. Nie dość, że mówił sztucznym, pogrubionym głosem to jeszcze dziko się wyginał. Miało to zapewne dodać grozy tej całej sytuacji, ale nawet zielonooki miał problem z powstrzymaniem śmiechu.
    - O czym ty nawijasz ? - zdziwił się Blaise, patrząc na Rona jak na człowieka, który dopiero co uciekł od czubków."
    To także spodobało się wielu osobom, w tym mnie ;).
    Świetnie, świetnie ! W Falconie będzie ostro. Czy to jakieś stare zamczysko z piekła rodem ? :) O rany, jak to będzie z Mioną i Draconem ? <3
    Pisz Nela ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem całkowicie padnięta po powrocie do domu i ledwie wczołgałam się na łóżko, a jak już weszłam, schowałam się pod kołderkę z ciepłą herbatą i laptopem; nic mnie nie może powstrzymać od tej chwili relaksu, kiedy czytam Twojego bloga. :) Przy okazji, na samym początku, bo później zapewne zapomnę, dziękuję za taki długi i miły komentarz na moim blogu! Nie wiem tylko czy zasługuję na te wszystkie słowa. Jutro postaram się na niego odpowiedzieć, jak tylko wstanę z łóżka.

    No cóż, rozpisałam się trochę nie na temat, ale już sprowadzam komentarz na odpowiedni tor. Wyszedł Ci naprawdę długi i dobry rozdział, więc możesz być z siebie dumna. Podobało mi się w nim wszystko - począwszy od dialogów, pomiędzy bohaterami, a skończywszy na opisach. Podoba mi się relacja pomiędzy Ginny, a Hermioną, i to, jak kreujesz ich przyjaźń. Taka przyjaźń jest cudowna - jak coś robić, to tylko razem, jak się wspierać, to nawzajem. Świetnie opisałaś akcję w bibliotece, kiedy dziewczyny spotkały Malfoya, szperającego w książkach, a dokładnie w dziale ksiąg zakazanych... Hm, czego tam szukał? Czyżby on także chciał się dowiedzieć czegoś o tej szkole? Szczerze powiedziawszy do końca wierzyłam, że Hermiona dowie się jakiejś informacji na temat Falconu, a tu proszę, chyba będzie poznawała jej tajemnice na bieżąco, będąc już tam na miejscu. Ciekawe czy Draco czegoś się dowiedział o tej szkole... Czuję, że będzie ciekawie i jeszcze nas zaskoczysz. Szczerze powiedziawszy nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, w którym dostarczysz nam trochę więcej informacji, bo na razie jesteś na etapie budowania klimatu, podsycania ciekawości - niewątpliwie Ci się to udaje.
    Kolejnym fragmentem, który szczególnie mi się podobał, było spotkanie Rona i Harry'ego z Blaisem. Taki humorystyczny wątek, w każdym opowiadaniu są takowe potrzebne.

    Dodatkowo mam jedną uwagę - o ile dobrze wiem, nie robi się spacji przed znakiem zapytania, wykrzyknikiem, czy dwukropkiem. ;)

    Mam nadzieję, że wena powróci już do Ciebie do reszty i nie będzie chciała Cię już opuścić. Poza tym podziwiam Cię, że pierwszy fragment pisałaś trzy razy - ja kiedyś miałam sytuację, w której musiałam pisać dwa razy ten sam moment i dostawałam nerwicy. Gratuluję cierpliwości.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział - mam nadzieję, że pojawi się szybciutko. :)

    http://niewolnicy-wlasnych-wspomnien.blogspot.com

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aww ;3 no rozdział wspaniały <3 coś ten Falcon mi nie pasuje... coś tu nie gra... ale zobaczymy... czekam na następny rozdział z niecierpliwością ;*
    Pozdrawiam,
    Hermiona

    OdpowiedzUsuń
  16. No i wreszcie też ja, Nela :)
    Jestem. Połowę rozdziału przeczytałam już dwa dni temu... ale dopiero dziś mogłam dokończyć.
    Zachwyciłam się początkiem. Wtedy kiedy opisywałaś Pokój Wspólny i rozmowę Ginz Hermioną. Jeżeli ten kawałek ci się mazał, to bez obaw ale był... przy dobry.
    Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że wracasz!!! Ale wiesz co? Zawsze wiedziałam, że nie porzucisz tego na zawsze. Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie znowu ten czas... gdzie będziesz wiedzieć co pisać. No i proszę!
    Przez twojego bloga dostaje inspiracji. Pamiętam twój początek, pamiętam jak zobaczyłam link i pomyślałam, że przecież mogę zajrzeć i przy okazji napisać o swoim blogu. A potem to ty mnie po prostu tak oczarowałaś ... i jakoś się zżyłyśmy, prawda? To tak bardzo mi się podoba w blogowaniu.
    Co czułam jak czytałam? W pewnych momentach muszę przyznać, że trochę nie rozpoznawałam ... ciebie w tym wszystkim. W niektórych scenach zauważyłam, że się dałaś ponieść.
    Hermiona hmm... były momenty kiedy mogłam w niej dostrzec ogromną zmianę... w porównaniu do innych rozdziałów.
    Co też trochę dało mi do myślenia było zachowanie Malfoy'a. Pamiętam twoje wcześniejsze rozdziały i przygody Draco i Miony... więc zdziwiło mnie to, jak Malfoy po tym wszystkim może się tak przestawiać. ...Ale to może dlatego, ponieważ u mnie staję się właśnie trochę miększy.
    Scena z Ronem była bardzo fajna, szczególnie to jaki był pajacowaty. Udało ci się to. Harry wydaję mi się taki jak w książce u ciebie. Zawsze tak było.
    A co do Falconu... jakoś miałam nadzieję, że znajdzie coś o tej szkole. Ale tak jest nawet dobrze, bo trzymasz nas w napięciu.
    Genialny dialog pomiędzy Blaise'em i Draconem. Tutaj była całkowita naturalność. Za to niektóra wymiana zdań pomiędzy Hermioną i Ginny... nie zawsze. Ale może to mi się tak wydaję? Wiesz, że ja staram się pisać to co zauważyłam.

    Poza tym mówi się, że nic idealne i perfekcyjne nie jest piękne i nie jest sztuką. A to co ty tu piszesz do sztuki może się równać.
    Przez nasze humory i uczucia ...to co piszemy ma zawsze inną atmosferę i inną twarz. To jest dobre, Bardzo dobre.
    Jej jak ja już nie mogę się doczekać tych 10 dni w tej szkole! Może mi napiszesz trochę co zamierzasz tam z nimi zrobić, co? Bo nie wiem czy wytrzymam.

    Pamiętaj Nela, że wszystko to co piszę tutaj ma ci pokazać co myślę, i w pewnym sensie pomóc. Moim zdaniem nie powinno się oceniać i porównywać rozdziałów ... bo to jest... jakieś takie...nie fair. Każdy rozdział ma swoją aurę. A u ciebie to jest tak jak oceniać czekoladę oreo z czekoladą karmelową. * OBIE BARDZO LUBIĘ*
    Więc ja nie oceniam. Tylko mówię co sobie myślałam podczas czytania. A ten rozdział zaliczam jako drugi prolog, do czegoś nowego. Bo ty powróciłaś, ale też się już zmieniłaś i chyba nie które rzeczy pojmujesz teraz inaczej. Więc to co tu nam stworzyłaś jest PRELUDIUM. Nowy etap, kolejny etap.
    Mocno ci posyłam całą moją wiarę w twój talent i twoje wyczucie do historii, żebyś się nie poddawała. Ale jak czasem uważasz, że coś nie jest tak jak powinno, to się nie przejmuj, bo tak musi być i każdy tak ma od czasu do czasu. Ale doceniaj się!

    Pamiętaj... ufaj samej sobie. I temu jaki cel kryję się w twoim sercu i duszy.
    Lataj,
    Trwaj,
    i wierz w marzenia. <3
    Hahaha
    Twoja Lora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Verka, też się z tobą zgadzam :)) <3

      Usuń
  17. Jestem tu pierwszy raz i od razu zaczęłam czytać wszystkie rozdziały. Po prostu mnie zaczarowałaś. Ten log będzie teraz dla mnie jeden z ważniejszych. Jeśli chodzi o te rozdział to chyba przeszłaś samą siebie.Nie mogę doczekać się następnego.
    Czekam na następny i zapraszam do siebie:)
    Lena ''Miona'' Granger
    http://dramione-to-nie-odkryta-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostajesz nominowana do Liebster Award!

    Szczegóły na:

    dramione-wybacz-mi.blogspot.com

    Pozdrawiam, Qeiko

    OdpowiedzUsuń
  19. Zabij mnie bo jestem najgorszą fanką ever! Przepraszam za tak długą nieobecność, ale tyle mi się zebrało do roboty, że nie mogłam znaleźć czasu. Dopiero od wczoraj nadrabiam. :C
    Początek idealny. Bardzo podoba mi się jak przedstawiłaś relację między Hermioną, a Ginny. Dziwi mnie, że nie znalazły żadnej wiadomości na temat tej szkoły i czy tylko ja czuję w tym coś złego? Nasz Gryfonki wpakowały się już w niezłe kłopoty, kto by pomyślał, że biblioteka może być również i miejscem, do którego uciekają po ciszy nocnej uczniowie xD Ron jak zawsze wzbudził u mnie jedynie śmiech. Albo bardzo się przejmuje Hermioną, albo jest tak zazdrosny, że chce za wszelką cenę zatrzymać ją przy sobie. Spodobało mi się, że Malfoy nie wyśmiał tego, że Hermiona boi się latać. Jestem ciekawa nowej szkoły oraz ich relacji... mam nadzieję, że do czegoś między nimi dojdzie :D
    Życzę weny i idę czytać dalej. Również zapraszam do mnie na 16 rozdział,
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń